Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2014

Klasyka w nieco innym wydaniu, czyli zupa pomidorowa z imbirem i soczewicą

Zima coś szybko sobie poszła. Pytanie, czy na dobre? Ja wcale nie będę za nią płakać, ale coś nie chce mi się wierzyć, że tak łatwo nam odpuści. Chyba byłoby za szybko, za łatwo i zbyt bezboleśnie. Co prawda trochę przymroziło, jednak tylko chwilowo. Mimo to jak dla mnie wystarczy i chociaż mam nadzieję, że teraz to już tylko coraz cieplej będzie, to wolę się przygotować na powrót zimna. I gdyby jednak zima postanowiła wrócić, to mam w zanadrzu tajną broń. Danie z serii brzydkie a dobre. Pyszną, gęstą, rozgrzewającą, szybką i do tego zdrową zupę... pomidorową :D Co w niej takiego wyjątkowego? Przede wszystkim smak. Daje niezłego kopa, kiedy potrzeba doładować baterie. Jest bardzo pożywna i sycąca (spokojnie może stanowić samodzielny posiłek, nie trzeba już do niej pieczywa, zdecydowanie można się najeść samą). Mimo to nadaje się też dla osób na diecie. Na dodatek wychodzi naprawdę niedroga. Czego chcieć więcej?

Zupa pomidorowo-imbirowa z zieloną soczewicą

(porcja dla 4-5 osób)




Należy przygotować:
  • 100 g zielonej soczewicy (1/2 szklanki)
  • 1 czerwoną cebulę
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru długości ok. 5 cm
  • 1 puszkę krojonych pomidorów bez skóry
  • 1 udko z kurczaka
  • 100 g domowego przecieru pomidorowego (lub dobrej jakości koncentratu)
  • 100 ml płynnej śmietanki 12-18% (w wersji odchudzonej doskonale sprawdzi się mleko)
  • przyprawy: 1 ziarno ziela angielskiego, 1 liść laurowy, 1 łyżeczkę kurkumy, 1 łyżeczkę słodkiej mielonej papryki, 1/2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczkę curry, szczyptę kardamonu, sól, biały pieprz
  • olej do smażenia

Udko zalewamy wodą (ok. 800 ml), dodajemy ziele angielskie, listek laurowy, kurkumę, słodką paprykę i gotujemy do miękkości. W czasie gdy kurczak się gotuje, cebulę i czosnek siekamy w drobną kostkę. Imbir ścieramy na drobnych oczkach lub również drobniutko siekamy. Wszystko wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju (wystarczy 1 łyżka) i smażymy 3-4 min. Ugotowane udko wyjmujemy z bulionu, który przecedzamy i wlewamy z powrotem do garnka. Dodajemy puszkę pomidorów, opłukaną soczewicę oraz podsmażoną cebulkę z czosnkiem i imbirem. Doprawiamy cynamonem, curry, kardamonem i białym pieprzem. Gotujemy, aż soczewica zmięknie. (Potrwa to ok. 30 min.) Kurczaka obieramy z mięsa i dodajemy do zupy. Na koniec całość solimy i dolewamy śmietanki (lub mleka). Dokładnie wszystko mieszamy, próbujemy i w razie potrzeby jeszcze doprawiamy. Podajemy od razu. Smacznego!

Mówię Wam, pyyyyycha :)

wtorek, 4 lutego 2014

Delikatna zupa porowa z kukurydzą i kurczakiem

Kiedy przychodzę zmarznięta do domu nie ma jak miska parującej zupy. Dlatego o tej porze roku tego typu obiady goszczą na naszym stole przynajmniej raz w tygodniu. (Jednak porcja wychodzi zazwyczaj tak duża, że jemy je przez dwa, a nawet trzy dni.) Wprawdzie te najbardziej zimowe takie jak: grochówka, żurek, zalewajka, a także wszystkie inne, gęste i zawiesiste zupy mogą być prawdziwą bombą kalorii, to wcale nie oznacza, że wszystkie muszą być właśnie takie. Mnie zupa kojarzy się raczej z lekkim, zdrowym posiłkiem. Z dużą ilością warzyw i na bulionie z kurczaka. Takie chyba lubię najbardziej. Zabielone małą ilością śmietany lub mleka (to taki mój sposób na odchudzenie wielu potraw) nie będą ogromnym występkiem nawet na diecie. Na pewno są zaś zdrową, wartościową propozycją obiadową i nie należy o nich zapominać. Ja właśnie upichciłam duży gar jednej z moich ulubionych (piszę tak chyba o każdej) zup. Bardzo lubię pory, więc pojawiają się one często w moim menu, również w zupach. Jedna już dawno pojawiła się na blogu (a znajdziecie ją tutaj), dziś pora na kolejną :)

Zupa porowa z kukurydzą na udkach kurczaka

(porcja dla 7-8 osób)




Będziemy potrzebować:
  • 2 udka z kurczaka
  • 1 dużego pora
  • 2 cebulki dymki
  • 2 ząbki czosnku
  • 3/4 puszki kukurydzy
  • 1 kg ziemniaków
  • 100 ml płynnej śmietanki 12% lub tłustego mleka
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz, 2 ziarna ziela angielskiego, 2 listki laurowe

Udka z kurczaka zalewamy ok. 2,5 l wody, dodajemy ziarna ziela angielskiego, listki laurowe, stawiamy na średni ogień i gotujemy do miękkości. W tym czasie pora bardzo dokładnie myjemy i cienko kroimy. Białą część można pokroić w talarki, a liście w paseczki. Czosnek ciekamy drobno, a dymki kroimy w piórka. Na dużej patelni rozpuszczamy łyżkę masła. Podsmażamy najpierw czosnek i cebulkę, a kiedy się delikatnie zrumienią, dodajemy pora. Smażymy, co chwilę mieszając przez ok. 4-5 min. i odstawiamy na bok. Ziemniaki obieramy, oczyszczamy i kroimy w niewielką kostkę. Kiedy kurczak jest już miękki, wyjmujemy go z bulionu, który następnie przecedzamy przez drobne sitko i wlewamy z powrotem do garnka. Do bulionu wrzucamy pokrojone ziemniaki oraz kukurydzę wraz z zalewą. Całość solimy i ustawiamy na średnim ogniu. Kiedy ziemniaki zmiękną, dodajemy zawartość patelni i gotujemy jeszcze ok. 4 min. Doprawiamy solą i świeżo mielonym, czarnym pieprzem, a na koniec wlewamy 100 ml płynnej śmietanki lub mleka.

Podajemy posypaną świeżymi ziołami (np. kolendrą) lub szczypiorkiem,
o czym ja oczywiście zapomniałam ;) Smacznego!

niedziela, 28 lipca 2013

Botwinka z młodymi ziemniaczkami i dużą ilością pachnącego koperku

W tym roku zwariowana pogoda i późna wiosna nieco zmieniły pory występowania sezonowych warzyw i owoców. Trzeba było na nie zdecydowanie dłużej czekać, ale teraz wciąż możemy się cieszyć niektórymi z nich. Mnie na przykład udało się ostatnio kupić młode buraczki i byłam przeszczęśliwa, ponieważ uwielbiam botwinkę. W dzieciństwie to była jedna z moich ulubionych zup, chociaż z drugiej strony za buraczkami nie przepadałam. Dlatego, jeśli również nie pałacie miłością do buraczków, proponuję właśnie tę zupkę. Kto wie, może i Wy się do nich przekonacie. Botwinka jest lekka, delikatna i naprawdę pyszna, a do jej przygotowania wystarczy zaledwie kilka składników. To doskonały pomysł na letni obiad. Jeśli u Was również można jeszcze dostać młode buraczki, to koniecznie musicie jej spróbować. Zapraszam na przepis.

Botwinka z ziemniaczkami, koperkiem i jajkiem na twardo

(porcja dla 4 głodomorków)




Będziemy potrzebować:
  • pęczek młodych buraczków wraz z łodygami i liśćmi
  • pęczek koperku
  • 6 średnich ziemniaków
  • 1,5 l domowego bulionu lub rosołu
  • 200 ml kwaśnej śmietany 18%
  • 1-2 łyżki soku z cytryny (do smaku)
  • 1 łyżkę masła
  • przyprawy: cukier, sól
  • dodatkowo: 2 jajka ugotowane na twardo

Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę o boku ok. 1,5 cm, zalewamy wodą, solimy i gotujemy do miękkości. Buraczki również obieramy i kroimy, ale w nieco mniejszą kostkę (ok. 1 cm), łodygi w podobnej wielkości kawałki, a listki siekamy dość grubo. W rondelku rozpuszczamy masło i wrzucamy najpierw tylko korzenie buraczków. Dodajemy sok z cytryny i przesmażamy ok. 2 min. Następnie dodajemy łodygi i liście i jeszcze chwilkę smażymy. Wlewamy bulion/rosół i doprawiamy zupkę solą i cukrem (ja dodałam 2 płaskie łyżeczki). Gotujemy aż buraczki zmiękną, ale pilnujemy by ich nie rozgotować (nie powinno to potrwać dłużej niż kilka min.). Do zupki dorzucamy ziemniaki oraz posiekany pęczek koperku (troszkę odkładamy do dekoracji) i po ok. 2 min. zdejmujemy z ognia. Botwinkę zabielamy śmietaną. Najpierw w oddzielnym naczyniu (np. w szklance) do niewielkiej ilości śmietany dodajemy kilka łyżek gorącej zupy, całość dokładnie mieszamy i wlewamy z powrotem do garnka. Dopiero wtedy dodajemy resztę śmietany. Botwinkę podajemy już lekko ostudzoną, a na każdy talerz dokładamy po połówce jajka. Dekorujemy świeżym koperkiem i zajadamy ze smakiem :)

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że to jest absolutnie pyszne? ;)

Smacznego!

sobota, 11 maja 2013

Wiosenna zupa ogórkowa

Ostatnio naszła mnie ochota na ogórkową. Nie jadłam jej już tak dawno, że prawie zapomniałam, jak świetnie może smakować. Dlatego nie minęło wiele czasu i postanowiłam przygotować jedną z moich ulubionych zup. Taka byłam jej spragniona, że ugotowałam od razu cały, rodzinny garnek. Gar można byłoby rzec. Dla Was taka ilość składników może wydać się absurdalna dla dwóch osób, ale zupkę zjedliśmy ze smakiem. No dobra, przy ostatnich talerzach już trochę marudziliśmy, bo ile można jeść to samo (i ile można nie gotować obiadu)? Myślę, że proporcje możecie spokojnie zmniejszyć o połowę (chyba, że gotujecie dla co najmniej 6-7 osób). Gotowanie dla dwóch tylko osób wcale nie jest takie łatwe. Nie wszystkiego da się zrobić mało, ale teraz mam już nauczkę i następnym razem nie będziemy jeść zupy przez prawie tydzień. Na szczęście ogórkowa bardzo dobrze się przechowuje. Słyszałam, że nawet do tygodnia. Sprawdzać jednak nie zamierzam, ale zupkę jak najbardziej polecam.

Tradycyjna zupa ogórkowa

przepis na duży, rodzinny garnek (lub dla wojska ;)



Potrzebujemy:
  • 1 kg ziemniaków
  • 0,5 kg marchewki
  • 1 pietruszkę
  • 2 niewielkie ząbki czosnku
  • 0,5 kg ogórków kiszonych
  • ok. 25 dag wędzonego boczku
  • ok. 30 dag szynki wieprzowej (najlepiej z kością)
  • 2 udka z kurczaka
  • kości na zupę (opcjonalnie i tylko jeśli szynka jest bez kości)
  • 150 g kwaśnej, gęstej śmietany 18%
  • pęczek koperku
  • przyprawy: 4 liście laurowe. 2 ziarna ziela angielskiego, sól, świeżo mielony czarny pieprz (może być też ziarnisty), majeranek

Dzień przed planowanym podaniem zupy gotujemy bulion mięsny. Mięso, boczek i kości zalewamy zimną wodą (mają być całe przykryte) i stawiamy na małym ogniu. Gdy zacznie się gotować, cierpliwie zbieramy szumy. Kiedy mięso przestanie je wypuszczać, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, sól i pieprz. Gotujemy aż mięso będzie bardzo miękkie (w następnym przepisie pokażę jeden ze sposobów na wykorzystanie takiego mięska z bulionu na zupę). Po ostudzeniu wywaru wyciągamy listki laurowe i ziarna ziela angielskiego oraz całe mięso, które umieszczamy w szczelnym pojemniku i odkładamy do lodówki. Bulion przechowujemy również w lodówce. Następnego dnia myjemy dokładnie wszystkie warzywa, obieramy i kroimy. Ziemniaki w niewielką kostkę, marchewkę i pietruszkę w półplasterki, a czosnek siekamy drobniutko lub przeciskamy przez praskę. Ogórki natomiast ścieramy na grubych oczkach tarki. Bulion zagotowujemy, dodajemy czosnek, ziemniaki i pietruszkę, podgotowujemy jakieś 2-3 min., a następnie dodajemy marchew i majeranek. Jeśli trzeba, uzupełniamy bulion wodą. Kiedy warzywa zmiękną, zestawiamy garnek z ognia, dodajemy starte ogórki, zaprawioną gorącą zupą śmietanę, posiekany pęczek koperku (trochę odkładamy do posypania). W razie potrzeby doprawiamy majerankiem, a także solą i pieprzem. Podajemy ciepłą, z dobrym pieczywem lub samą.


Ja zupkę podałam z nocnymi bułeczkami.
Smakowała wyśmienicie :)

Smacznego!

piątek, 15 marca 2013

Azjatyckie inspiracje

Mówiłam już, że uwielbiam krewetki? Nie? Otóż kocham je miłością od pierwszego wejrzenia. W zasadzie dotyczy to jedynie krewetek tygrysich, bo koktajlowe jakoś nigdy na kolana mnie nie powaliły.  Być może po prostu chodzi o ich wielkość. Są za małe i ich smak czasami ginie wśród innych aromatów. Do dania, które dzisiaj chcę Wam zaprezentować zdecydowanie się nie nadają. Nawet nie poczulibyście, że tam są, przytłoczone przez bogactwo przypraw i smaków. Natomiast tygrysie to już inna bajka. Są po prostu pyszne, delikatne i w zasadzie mogłabym je jeść podsmażone jedynie na czosnkowo-cytrynowym masełku, posypane np. natką pietruszki. Pycha. Muszę niedługo przygotować je właśnie w taki sposób, ale dziś zapraszam na...

Pikantną zupę curry z krewetkami tygrysimi

porcja dla 4 bardzo lub 5 nieco mniej głodnych osób



Potrzebujemy:
  • 0,5 kg mrożonych krewetek tygrysich
  • 2 średnie marchewki
  • 0,3 kg pieczarek
  • 1 czerwoną paprykę
  • 1 sporą cebulę
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 cebulki dymki ze szczypiorkiem
  • 1 cytrynę: otartą skórkę i sok
  • 1 puszkę pomidorów lub tyle samo pomidorowej passaty
  • 1 puszkę mleka kokosowego
  • 1 szklankę mleka (Tego dnia, kiedy robiłam zupę nie udało mi się dostać mleka kokosowego i zupkę zrobiłam jedynie na zwykłym mleku. Również była smaczna, nawet bardzo:))
  • 1 łyżkę masła
  • przyprawy: 2 łyżki curry, 2 łyżki słodkiej mielonej papryki, 1 łyżeczkę cynamonu, 1 łyżeczkę sproszkowanego imbiru, ok. 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej, chili lub ostrą mieloną paprykę (opcjonalnie), sól i cukier do smaku (zupa powinna być tylko delikatnie słodkawa)

Dodatkowo:
  • kilka placków tortilli (ilość wedle zapotrzebowania)

Krewetki rozmrażamy. Marchewkę kroimy dość drobno (ja pokroiłam ją w takie niby słupki). Paprykę kroimy tak samo lub w kostkę, cebulę i dymkę w piórka, pieczarki w grube plasterki, czosnek w paseczki/słupki. Pomidory blendujemy/miksujemy ze szklanką mleka. Powstały płyn wlewamy do garnka i dodajemy mleko kokosowe. Podgrzewamy i mieszamy, aż płyn stanie się jednolity i gładki.

W tym czasie na patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy na nim posiekany czosnek i skórkę otartą z cytryny przez ok. 1 min. Następnie dorzucamy krewetki. Smażymy je do momentu, gdy ładnie zaróżowią się ze wszystkich stron. Wtedy zdejmujemy je z ognia i odstawiamy na bok.

Do do sosu dodajemy wszystkie przyprawy i mieszamy. (Mała uwaga odnośnie curry. Należy sprawdzać smak swojej przyprawy. Moje było tym razem nieznośnie ostre. Ta sama przyprawa różnych firm różni się składem i niestety smakiem. Dobrze, że spróbowałam sosu, zanim dodałam do zupy chili, bo inaczej pewnie nie dali byśmy rady jej zjeść.) Wrzucamy do sosu marchewkę, gotujemy ok. 5 min. i dodajemy resztę warzyw. Gotujemy kolejne 5 min., a następnie dodajemy podsmażone krewetki (razem z czosnkiem, skórką cytrynową i masłem z patelni). Gotujemy jeszcze ok. 10 min. (marchewka powinna pozostać wciąż chrupka).

W tym czasie przygotowujemy chipsy z tortilli. Każdy placek kroimy na 4 części i podsmażamy na suchej patelni z obu stron do momentu, kiedy staną się sztywne i chrupiące.



Jeśli zupa jest bardzo gęsta, można dodać jeszcze trochę mleka. W razie potrzeby doprawiamy ją jeszcze solą i cukrem, a na koniec dodajemy sok z cytryny. Podajemy posypaną posiekanym szczypiorkiem i w towarzystwie chipsów z tortilli.



Smacznego!

sobota, 16 lutego 2013

Pikantna zupa wielowarzywna

Tak dla odmiany. Po tych słodkościach będzie w sam raz. Zupka jest sycąca. Można się nią najeść nawet bez chlebka, chociaż świeże pieczywko bardzo do niej pasuje. Zainspirował mnie przepis z facebook'owej strony Kuchnia Tomasza, a mianowicie zimowa minestrone. Wprawdzie nie byłabym sobą, gdybym słuchała w 100% wszystkich instrukcji, ale takie inspiracje są dla mnie bardzo cenne. Przecież o to właśnie chodzi w gotowaniu. Podążaj za swoim smakiem - chciałoby się powiedzieć i dużo w tym racji. Ja staram się wyznawać tą prostą zasadę i właśnie w taki sposób powstała...

Pikantna zupa wielowarzywna na żeberku

przepis na duży, całorodzinny garnek



Potrzebujemy:
  • ok. 250 żeberka wieprzowego z kością
  • 100 g rolady boczkowej lub parzonego, wieprzowego boczku w plastrach
  • mix mrożonych warzyw (u mnie marchewka, pietruszka i por)
  • ok. 250-300 g pieczarek
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1 spora kalarepa
  • 1 duża cebula
  • 1 pomidor
  • 3 ząbki czosnku
  • biała fasolka w puszce
  • 1 szklanka surowego, drobnego makaronu (ja użyłam minikokardek)
  • 200 g koncentratu pomidorowego
  • przyprawy: sól, kolorowy pieprz z młynka, czarny pieprz ziarnisty, kilka ziaren kolendry, 3 ziarna ziela angielskiego, 3 liście laurowe
  • olej do smażenia (jeśli mamy chudziutki boczek bez tłuszczyku)
  • trochę startego na tarce żółtego sera (najlepiej ostrego i wyraźnego w smaku)
Żeberko najlepiej ugotować dzień wcześniej. Chyba że macie dużo czasu na przygotowanie obiadu. Wtedy nie ma to znaczenia. Jeśli natomiast przygotowujecie zupę po pracy, to dobrze byłoby to jednak zrobić. Żeberko zalewamy zimną wodą, tak żeby było całkowicie zanurzone, przykrywamy i stawiamy na średnim ogniu. Kiedy woda zacznie się gotować, zmniejszamy płomień, a z powierzchni wody zbieramy wypuszczone przez mięso szumy. Gdy je usuniemy, dodajemy ziele angielskie, liść laurowy, ziarna kolendry i pieprzu, a także sól. Gotujemy na małym ogniu, wywar ma tylko delikatnie bulgotać, tak długo, aż mięso będzie bardzo miękkie i łatwo odchodzące od kości. Może to zająć od 1,5 do nawet 2 godz. Jeśli robimy to na dzień przed gotowaniem zupy, wyłączamy ogień, a mięso zostawiamy w środku. Możemy natomiast wyjąć wszystkie ziarenka i liście laurowe, by później nie przeszkadzały w zupie (najłatwiej wywar po prostu przecedzić przez gęste sitko).

Następnego dnia bulion stawiamy na mały ogień i wszystko kroimy. Pieczarki w półplasterki, kalarepę, seler naciowy, cebulę i pomidora oraz boczek w kostkę. Czosnku nie trzeba drobno siekać, można pokroić go jedynie w cienkie plasterki. Mięso wyjmujemy z wywaru i rozdrabniamy na niezbyt drobne kawałki.

Na patelni rozgrzewamy olej i zrumieniamy boczek. Do bulionu dodajemy kalarepę, pieczarki i mrożone warzywa. Do podsmażonego boczku - seler naciowy, czosnek i cebulę, a po ok. 10 min. pomidora. Zostawiamy na ogniu jeszcze przez ok. 5 min. i wyłączamy. Do wywaru wsypujemy mały makaron, a kiedy zacznie się gotować dodajemy warzywa z patelni. Całość gotujemy jeszcze ok. 5 min., ale trzeba pilnować, by nie rozgotować makaronu. Na koniec dodajemy fasolkę oraz koncentrat pomidorowy. Doprawiamy solą i pieprzem (tak aby była lekko-średnio pikantna). Podajemy gorącą, posypaną żółtym serem.

Lub bez sera, jeśli ktoś np. nie lubi albo się odchudza ;)
 


Miłego weekendu!

czwartek, 7 lutego 2013

Zupa chlebowa

Jak wykorzystać czerstwe pieczywo? Odświeżanie w piekarniku czy mikrofali nie sprawdza się zbyt dobrze, a nie zawsze mam ochotę robić mielone, czy grzanki. Jest jednak jeszcze jeden sposób. Przypomniało mi się o nim, gdy znalazłam w szafce wyschniętą na kamień bułkę. Zupa chlebowa! Nie potrzeba do niej wiele, większość składników zawsze mamy w domu. Jest to obiad niezwykle tani, szybki i smaczny. W sam raz na tą naszą niepogodę. Dziś na obiad...

Zupa chlebowa z boczkiem i kwaśną śmietaną


Świeżo zmiksowana i jeszcze spieniona,
ale i tak ślicznie się prezentuje w białym talerzu :)


Do jej przygotowania potrzebujemy:
  • 3 razowe, żytnie bułki (lub odpowiednią ilość chleba)
  • 1 cebulę
  • 2 ząbki czosnku
  • ok. 1,5 l bulionu lub rosołu
  • ok. 200 g chudego boczku
  • 2 łyżki masła
  • przyprawy: kminek, majeranek, słodką mieloną paprykę, sól pieprz
  • małe opakowanie kwaśnej, gęstej śmietany
Jeśli bułki są czerstwe, namaczamy je w ciepłej wodzie i odstawiamy na chwilę. W tym czasie cebulkę i boczek kroimy niewielką w kostkę. Czosnek można posiekac drobno lub przecisnąć przez praskę. Boczek podsmażamy na złoto-brązowo, a na wytopionym tłuszczyku rumienimy również cebulkę. Bułki odciskamy porządnie i przekładamy do blendera. Zalewamy je 1,5 l bulionu, dodajemy przyprawy, czosnek i cebulkę. Całość miksujemy na gładką masę. Przelewamy do garnka i podgrzewamy na małym ogniu. Dodajemy masło, a w razie potrzeby dodatkowo doprawiamy. Podajemy z kleksem kwaśnej śmietany i podsmażonym boczkiem.

Proste. Pyszne. Szybkie. Wiem, wiem, powtarzam się ;)

Miłego wieczoru!

czwartek, 24 stycznia 2013

Paprykowo-pomidorowa zupa krem

Co może być zimą lepszego niż zupa? Gęsta, gorąca i aromatyczna. Bardzo lubię zupy, a o tej porze roku raz na jakiś czas po prostu muszę jakąś zjeść. Dziś rano przejrzałam lodówkę i szafki i już wiedziałam, co ugotuję. Padło na paprykowo-pomidorową zupę krem. Jak każdą tego typu zupę można ją pododawać z różnymi dodatkami i przyprawiać na rozmaite sposoby. Może być słodkawa lub pikantna, z grzankami, groszkiem ptysiowym, świeżymi ziołami, usmażonym na chrupiąco boczkiem, śmietaną bądź po prostu z makaronem lub pieczywem. Możliwości jest wiele, jednak dziś nie wybrałam żadnej z powyższych. Jest jeszcze jeden sposób, by nadać tej konkretnej zupie charakterystycznego smaku, a jednocześnie jest to ciekawy sposób jej podania. Mam na myśli fetę. Jeśli rozpuścimy ją w zupie, otrzymamy fantastyczny, słonawy i dość ostry smak. Możemy też ją pokruszyć i posypać nią talerze z kremem. Tak czy tak, feta wspaniale się tutaj sprawdza. Taka zupa kojarzy mi się z kuchnią śródziemnomorską. Nie wiem do końca, na ile jest to trafne skojarzenie. Wydaje mi się, że pamiętam smak podobnej zupy z mojej dawnej podróży w te rejony i wcale nie ważne, czy istotnie mogłam wtedy zapamiętać ten smak czy nie. Ważne, że już sam zapach tej zupy przenosi mnie nad Morze Śródziemne.


Paprykowo-pomidorowa zupa krem z serem feta


Wersja z grzankami - dla mojego P.


Należy przygotować:
  • 2 czerwone papryki
  • 2 puszki pomidorów bez skóry
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 sporą cebulę
  • 2 szklanki bulionu lub rosołu
  • przyprawy: sól, pieprz
  • 4 płaskie łyżeczki cukru
  • fetę w kawałku – ok. 200 g + trochę do podania
  • świeżą bazylię
  • 2 kromki chleba na grzanki (u mnie razowy, wieloziarnisty)
  • olej do smażenia
Paprykę smarujemy olejem/oliwą i opalamy nad kuchenką gazową lub pieczemy w piekarniku, aż skórka zrobi się lekko zwęglona, a następnie na chwilę wrzucamy ją do zimnej wody. Skórka powinna wtedy łatwo dać się obrać. Tak przygotowaną paprykę kroimy na mniejsze kawałki. Ewentualnie papryki można nie obierać, a jedynie pokroić w kostkę, a później zmiksować razem ze skórką. Też wychodzi nie najgorzej. Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy do momentu, kiedy zrobi się ładnie zrumieniona. Czosnek siekamy drobniutko lub przeciskamy przez praskę. Pomidory wlewamy do garnka, do którego wkładamy również paprykę, cebulę i czosnek. Doprawiamy pieprzem oraz cukrem i pozwalamy, by całość chwilę się gotowała. Do warzyw wkruszamy ok. 200 g fety i wszystko mieszamy. Wcale się nie przejmujemy grudkami, które zostaną z fety. Później i tak wszystko zmiksujemy na gładko. Dolewamy trochę bulionu. Najpierw ok. szklankę. Mieszamy i sprawdzamy konsystencję. Nie należy zupy zbytnio rozwodnić, ma pozostać gęsta. Po dolaniu szklanki bulionu możemy zupę zmiksować ręcznym lub stojącym blenderem, by lepiej kontrolować jej gęstość. Wtedy możemy dolać ewentualnie nieco więcej bulionu, jeśli całość jest bardzo gęsta. Bezpośrednio przed miksowaniem dorzucamy kilka listków bazylii. Zmiksowany krem próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy solą, pieprzem i cukrem. Sól raczej nie będzie potrzebna ze względu na dodaną fetę, jednak jeśli pomidory były bardzo kwaśne, można dodać jeszcze odrobinę cukru. Chlebek wystarczy pokroić w niewielką kostkę i podsmażyć na patelni na odrobinie oleju, aż stanie się złotobrązowy i chrupiący. Zupę podajemy gorącą, posypaną pokruszoną fetą lub grzankami.


Wersja z fetą - dla mnie


Jeśli chcemy zupę podać nieco młodszym domownikom, można, dla złagodzenia smaku, dodać do niej trochę słodkiej śmietanki. Krem ma dość intensywny smak i w podstawowej wersji może nie odpowiadać maluchom, ale po dodaniu do niego śmietanki, smakuje nawet małym dzieciom. Sposób sprawdziła moja znajoma i jej córeczka bardzo chętnie zjada taką zupę ze słodką śmietanką 12%. Gotowanie dla osób w różnym wieku to niełatwe zadanie, więc takie triki stają się wtedy przydatne. Ja w prawdzie nie muszę na razie się o to martwić, ale uznałam, że pomysł warto tu przedstawić :)

Smacznego!

wtorek, 27 listopada 2012

Zupa porowa vol. 2

Jakiś czas temu podawałam przepis na zupę porową z klopsikami. Wyszło mi jej wtedy tyle, że część postanowiłam zamrozić. Na szczęście zupy świetnie się do tego nadają. (Oczywiście klopsików nie mroziłam, a jedynie samą zupę.) Przydaje się to zwłaszcza wtedy, gdy nie mamy czasu gotować obiadu i trzeba wymyślać coś na szybko. Wtedy doskonale sprawdzają się takie mrożonki.

Przepis na moją zupę porową znajdziecie tutaj :)

Krem z porów


Po wyciągnięciu porcji mrożonej zupy z zamrażalnika musimy dać jej nieco się rozmrozić. Kiedy przestanie być już jedną zwartą bryłą możemy miksować. Sprawdzi się zarówno stojący, jak i ręczny blender. Z tym, że ręcznym możemy zmiksować zupę przelaną już do garnka, a później od razu ją podgrzać. Ze stojącym jest trochę zabawy z przelewaniem, ale w mojej opinii jest on dokładniejszy i mniej czasu potrzeba, by uzyskać gładką konsystencję. W taki sposób bardzo małym nakładem pracy mamy gorący i pyszny obiad, a przecież życie trzeba sobie ułatwiać ;)

Taką zupę można również podać z klopsikami, ale także z grzankami lub posypaną parmezanem, ziołami czy szczypiorkiem (tak jak u mnie). Nam smakowała zarówno w klasycznej postaci, jak i w formie kremu.



Smacznego!

czwartek, 8 listopada 2012

Zupa porowa z pulpecikami

Przepis na tę zupę powstał w mojej głowie już jakiś czas temu. Bardzo lubię pory i od dawna chciałam zrobić z nich zupę, ale żaden z przeczytanych przepisów nie satysfakcjonował mnie w 100%. Wzięłam więc z każdego po trochu, trochę też dodałam od siebie i w ten sposób powstał mój idealny przepis na zupę porową. Pyszną i delikatną, z mięsnymi kulkami, pieczarkami i topionym serkiem. Dlatego dzisiaj to nim chcę się z Wami podzielić :) Co Wy na to?

Zupa porowa z pulpecikami

 



Będziemy potrzebować:
  • 3 pory
  • 1 bardzo dużą cebulę
  • 50 dag pieczarek
  • 80 dag ziemniaków
  • 8 ząbków czosnku (tak, wiem, sporo ;))
  • 45 dag mielonego mięsa (u mnie z kurczaka)
  • ok. 3 łyżek bułki tartej
  • 200 ml + łyżkę śmietany
  • 100 g pieczarkowego lub smietankowego serka topionego
  • ok. 2 l bulionu drobiowego
  • przyprawy: sól, pieprz, 2 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, majeranek, gałkę muszkatołową, słodką mieloną paprykę
  • 1 łyżkę masła
  • trochę mąki do zagęszczenia zupy (opcjonalnie)
  • olej do smażenia
Zaczynamy od przygotowania pulpecików. Do mięsa mielonego dodajemy łyżkę śmietany, bułkę tartą, drobno posiekane 4 ząbki czosnku, sól, pieprz, majeranek i słodką paprykę. Całość mieszamy, a następnie formujemy niewielkie kulki. Masa musi ładnie dać się formować, jeśli jest zbyt kleista, dodajemy więcej bułki tartej. Tak przygotowane pulpeciki wrzucamy do gotującego się bulionu, a po kilku minutach, gdy będą już gotowe (Trudno powiedzieć po jakim czasie pulpeciki są już ugotowane, bo każdy robi je trochę innej wielkości, dlatego najlepiej wyjąć jednego i sprawdzić.), wyjmujemy je z bulionu i na razie odkładamy.

Warzywa najlepiej pokroić sobie wcześniej, zanim zajmiemy się pulpetami, ponieważ po ich ugotowaniu będziemy mogli od razu zająć się powstałym wywarem. Ziemniaki kroimy w kostkę, pory w krążki, cebulę w drobniutką kosteczkę, a pieczarki w ćwiartki (chyba, że są spore, to w szóstki lub ewentualnie w ósemki, ale nie mogą być zbyt drobne). Czosnek przeciskamy przez praskę lub drobniutko siekamy.

Po wyjęciu pulpecików z bulionu, wrzucamy do niego pokrojone ziemniaki. W rondlu rozgrzewamy olej. Wrzucamy do niego cebulkę i czekamy, aż stanie się szklista. Wtedy dodajemy pieczarki. Dodajemy jeszcze masło, sól, pieprz i całość dusimy do miękkości, ale nie pozwalamy, by pieczarki się rozpadły. Dodajemy serek topiony i czekamy aż się rozpuści. Wtedy możemy dodać także trochę mąki, żeby zupa nie była zbyt wodnista. Całość dokładnie mieszamy. Stopniowo dolewamy szklankę bulionu i ponownie mieszamy, żeby nie było grudek. Zestawiamy z ognia. Kiedy ziemniaki zaczną mięknąć, dodajemy pory, liście laurowe, ziele angielskie, pieprz, posiekane kolejne 4 ząbki czosnku, majeranek oraz gałkę muszkatołową. Jeśli bulion był słony, to sól możemy już pominąć, ale to trzeba sprawdzić. Czasami potrzeba odrobinę dosolić zupę. Gdy zarówno ziemniaki, jak i pory będą już miękkie, dodajemy cebulę z pieczarkami wraz z całym wywarem. Do pozostałej śmietany dolewamy kilka łyżek wywaru, mieszamy, a następnie całość dodajemy do zupy. Próbujemy, a w razie potrzeby doprawiamy pieprzem, majerankiem lub gałką. Do zupy dodajemy pulpeciki i chwilę podgrzewamy, żeby nie były zimne. Gotowe :)



Może to nie jest najszybsza zupa, ale za to jaka dobra. Jej smak w pełni rekompensuje czas poświęcony przygotowaniu i chociaż zawsze będę wolała dania jednogarnkowe, to myślę, że zrobię ją jeszcze nie jeden raz. W moim prywatnym rankingu zup na pewno TOP 5.  Natomiast mój P. w ogóle nie przepada za zupami, a tę zjadł i powiedział, że mu smakowała, więc ja jestem w pełni zadowolona :)

Miłego wieczoru!

poniedziałek, 15 października 2012

Zalewajka

Ten smak pamiętam z dzieciństwa. Kwaśna, czosnkowa zupa z kiełbasą i ziemniakami. Mogłam jeść ją cały czas. Dziś postanowiłam ugotować ją sama. Trochę się bałam, ponieważ nie miałam żadnego przepisu. Według mnie najlepszą zalewajkę robi oczywiście moja babcia, więc starałam się odtworzyć jej smak i muszę przyznać, że wyszło mi to naprawdę nieźle.


Babcina zalewajka, ale po mojemu


Potrzebujemy:
  • 1 kg ziemniaków
  • 1 sporą cebulę
  • 4 ząbki czosnku
  • 20 dag wędzonego boczku
  • 1 pętko mocno przyprawionej kiełbasy
  • 0,5 l zakwasu
  • 200 ml kwaśnej śmietany 18%
  • przyprawy: sól, 3 listki laurowe, 3 ziarna ziela angielskiego, ok. 8 ziarenek pieprzu, majeranek
Ziemniaki myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Kiełbasę również kroimy np. w półplasterki. Ziemniaki wraz z kiełbasą umieszczamy w sporym garnku i zalewamy wodą, ale tylko tyle, by wszystko przykryła, nie więcej. Gotujemy, aż ziemniaki zaczną mięknąć. W tym czasie dość mocno podsmażamy pokrojony w drobną kostkę boczek. Dodajemy go do wywaru. Czosnek siekamy, lub przeciskamy przez praskę i również dodajemy do garnka. Cebulkę kroimy w drobną kostkę i smażymy, aż się zrumieni. Ją również wrzucamy do garnka. Teraz możemy dodać do wywaru wszystkie przyprawy oraz zakwas. Gotujemy wszystko razem do momentu, kiedy ziemniaki będą zupełnie miękkie. Wtedy dodajemy do zupy śmietanę. Najpierw w szklance mieszamy dwie łyżki śmietany z wywarem i wlewamy do garnka, a następnie dodajemy resztę. Zalewajka gotowa.

Moja pierwsza zalewajka


Wszyscy, którzy dzisiaj próbowali mojej zupki zgodnie stwierdzili, że wyszła naprawdę dobra i dlatego jestem bardzo dumna. To dla mnie prawdziwy klasyk i trochę bałam się z nim zmierzyć, a nie było czego. Na pewno będę ją robić częściej. Zwłaszcza, że robi się coraz chłodniej, a nic nie rozgrzewa tak, jak domowa zupa. Smacznego :)

PS. Chętnie poznam Wasze przepisy na zalewajkę.