Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta z kremem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta z kremem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2016

Makowe święta 2016

Klasyczne smaki w nowej odsłonie, czyli... Makowo-kokosowe ciasto i kawowo-żurawinowe nadzienie, a to wszystko posypane dodatkową porcją wiórek kokosowych. Pyszności :) I to bezglutenowe! Dzięki zastąpieniu mąki mielonymi migdałami, nadawać się będzie również dla osób z nietolerancją lub alergią na gluten i pozwoli także im cieszyć się prawdziwie świątecznymi smakami. Spróbujecie? Wiem, że już późno i być może wszyscy macie już zaplanowane świąteczne menu, ale traf chciał, że akurat przed świętami fatalnie się rozchorowałam. I to tak serio, serio, a nie, że przeziębienie :( Ale udało się, jest. Świąteczny wypiek, który nie tylko smakuje, ale i wspaniale wygląda. Oprószony wiórkami kokosowymi, które przywodzą na myśl biały puch (którego niestety i tym roku chyba na Boże Narodzenie zabraknie) i łączący w sobie wiele kojarzących się z tą porą roku smaków. Ciasto można przygotować zarówno w prostokątnej formie, jak i w tortownicy (polecam przekroić je wtedy na trzy blaty). Zamiast migdałów można użyć dowolnych mielonych orzechów, a konfiturę żurawinową zastąpić pomarańczową. W ostatnim przypadku polecam udekorowanie całości nie żurawiną, a kandyzowaną skórką pomarańczową. Pomysłów i wariacji jest wiele, ja sama nie mogłam się zdecydować, co wybrać. Wam tylko polecam kierować się swoimi smakami. Część z Was być może nie ma ochoty na kulinarne eksperymenty w czasie świąt, ale dlaczego nie? Może stworzycie całkiem nową i własną tradycję? ;)


Ciasto makowo-kokosowe z kremem budyniowym i żurawiną

przepis na formę 26x36 cm



Składniki na ciasto:
  • 10 białek
  • 190 g drobnego cukru
  • 5 żółtek
  • 190 g mielonego maku
  • 150 g wiórków kokosowych
  • 100 g mielonych migdałów
  • szczypta soli

Składniki na krem kawowy:
  • 500 ml mleka
  • 120 g drobnego cukru
  • 3 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 4 żółtka
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 150 g miękkiego masła
  • 100 g mielonych migdałów

Składniki na krem śmietankowy:
  • 250 ml mleka
  • 40 g drobnego cukru
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią (lub ziarenka z jednej laski wanilii)
  • 1 żółtko
  • 25 g skrobi ziemniaczanej
  • 120 g miękkiego masła

Do nasączenia:
  • 50 ml wódki
  • 50 ml wody
  • 1 łyżka kawy rozpuszczalnej

Dodatkowo:
  • ok. 200 g konfitury żurawinowej
  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • suszona żurawina do dekoracji

Ciasto:
W dużej misce ubijamy białka ze szczyptą soli. Stopniowo, po dwie łyżki dodajemy cukier, cały czas ubijając. Kiedy piana będzie gęsta i błyszcząca (jak na bezę), zmniejszamy obroty miksera i dodajemy żółtka - po jednym. Następnie powoli dodajemy mak, wiórki kokosowe oraz mielone migdały. Mieszamy powoli, szpatułką, uważając, by piana nie opadła. Piekarnik nagrzewamy do 170 ºC. Formę wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy ciasto, wyrównujemy. Pieczemy przez ok. 20 min lub do suchego patyczka. Wyjmujemy i studzimy. Zimne przekrawamy na dwa blaty.

Krem kawowy:
Kawę rozpuszczamy w mleku i całość podgrzewamy. Od razu po zagotowaniu zestawiamy z ognia. Żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy skrobię ziemniaczaną i dalej ucieramy, do uzyskania jednolitej masy. Wlewamy połowę gorącego mleka i miksujemy do połączenia składników. Przelewamy do garnuszka zresztą mleka. Mieszamy i stawiamy na średnim ogniu. Dodajemy mielone migdały. Podgrzewamy, co chwilę mieszając. Kiedy pod powierzchnią zaczną pojawiać się bąble, gotujemy 1-2 min. Budyń przykrywamy folią tak, by stykała się z jego powierzchnią. Zapobiegnie to powstaniu kożucha. Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia. Masło ubijamy na puch, dodajemy po łyżce zimny budyń. Za każdym razem kiedy dodamy porcję budyniu, miksujemy całość tylko chwilę, do połączenia składników (nie za długo, ponieważ przebity krem budyniowy może zacząć się rozwarstwiać).

Krem śmietankowy:
Przygotowujemy analogicznie do kawowego, oczywiście z pominięciem kawy i migdałów. (Jeśli macie ochotę, możecie zrobić tylko krem śmietankowy z połączonych składników i później zarówno przełożyć, jak i posmarować nim ciasto.)

Składanie ciasta:
Wiórki kokosowe prażymy na suchej patelni, aż ładnie się zrumienią i zaczną intensywnie pachnieć. Studzimy. Jeden z blatów ciasta układamy na tacy lub paterze (można również składać ciasto w blaszce, w której było pieczone), to będzie spód. Wódkę, wodę oraz kawę dokładnie łączymy. Połową nasączamy pierwszy blat, który następnie smarujemy jeszcze konfiturą żurawinową. Na to wykładamy krem kawowy, wyrównujemy i przykrywamy drugim blatem ciasta. Nasączamy resztą kawowej mikstury, rozsmarowujemy krem śmietankowy. Posypujemy prażonymi wiórkami i dekorujemy żurawiną. Schładzamy w lodówce co najmniej 4 godzimy lub całą noc. Kroimy dopiero dobrze schłodzone. Przechowujemy w lodówce 3-4 dni, najlepiej pod przykryciem.


PS To ciasto wcale nie jest trudne, skomplikowane też nie! Tylko przepis jest dość długi, cała reszta to łatwizna! ;)

Smacznego!

piątek, 22 lipca 2016

Czekoladowo-miętowa chmurka

Lekkie niczym obłoczek, a przy tym pyszne, wręcz uzależniające. Zostało ochrzczone adekwatnie do smaku, konsystencji i wyglądu! Chmurka to idealne połączenie czekolady i mięty w pysznym cieście - odświeżającym (w sam raz na lato!), cudownie słodkim, a przy tym zróżnicowanym pod względem konsystencji. Od puszystego biszkoptu, przez aksamitne kremy, po chrupiącą bezę. Nic dodać, nic ująć! A przygotowałam je na wspomnienie czekoladek, obok których nie potrafię przejść obojętnie. Zawsze przyciągną mój wzrok i ciężko mi nie wyciągnąć po nie ręki. Mówię oczywiście o czekoladkach z miętowym, półpłynnym nadzieniem. Jeśli ktoś mięty nie lubi, nie zrozumie. Ale ja lubię. Bardzo! A połączenie mięty i czekolady jest dla mnie jednym z najlepszych. I od dawna już przymierzałam się do ciasta o takim smaku. W końcu wymyśliłam i zrobiłam, a efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Spróbujcie sami!

Ciasto czekoladowo-miętowe z bezą

porcja na formę o wymiarach ok. 26x36 cm


Składniki na biszkopt:
  • 4 duże jajka
  • 1/2 szklanki mąki tortowej
  • 1/2 szklanki naturalnego kakao
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie)
  • szczypta soli

Składniki na poncz:
  • 2 torebki mięty ekspresowej
  • 50 ml wódki (lub spirytusu jeśli wolicie mocniejsze doznania)

Składniki na piankę czekoladowo-miętową:
  • 200 g gorzkiej czekolady (lub czekoladek) z nadzieniem miętowym
  • 250 g śmietanki kremówki 36%
  • 3-4 łyżki mleka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1,5 łyżeczki żelatyny

Składniki na piankę śmietankową:
  • 250 g kremówki 36%
  • 250 g mascarpone
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2,5 łyżeczki żelatyny

Składniki na bezę:
  • 4 białka z dużych jajek
  • 200 g cukru (najlepiej drobnego)
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli


Biszkopt:
Formę lub blaszkę wykładamy papierem do pieczenia (spód i boki). Piekarnik rozgrzewamy do 180 C. Mąkę, kakao i proszek do pieczenia łączymy i przesiewamy. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy ze szczyptą soli na pianę. Kiedy białka mocno się już spienią, w 3-4 porcjach dodajemy cukier i dalej ubijamy dalej, aż piana będzie gęsta i błyszcząca (jak na bezę). Następnie stopniowo (np. po 2 łyżki) dodajemy mąkę z kakao. Delikatnie mieszamy, już nie mikserem, ale silikonową łopatką lub łyżką. Surowe ciasto wylewamy do przygotowanej formy, wyrównujemy i pieczemy przez ok. 15 min. Sprawdzamy patyczkiem i w razie potrzeby dopiekamy 3-4 min. Wyjmujemy i całkowicie studzimy. Ostrożnie wyjmujemy z formy i odkładamy np. na inną blachę lub arkusz papieru do pieczenia położony na płaskiej powierzchni. Przykrywamy ściereczką.

Beza:
Postępujemy tak, jak przy przygotowaniu biszkoptu. Białka ubijamy ze szczyptą soli. Stopniowo dodajemy cukier, a kiedy masa będzie już bardzo gęsta i błyszcząca, dodajemy mąkę. Krótko ubijamy, aby ją rozprowadzić w białkach. Formę, w której piekliśmy biszkopt odwracamy do góry nogami i odrysowujemy jej spód na papierze do pieczenia. Następnie umieszczamy arkusz na płaskiej blasze, np. takiej jaką zwykle mają piekarniki na wyposażeniu. (Jeśli takiej nie mamy, możemy posłużyć się blachą, w której piekliśmy biszkopt. Papier umieszczamy wtedy na formie odwróconej do góry nogami, jak w przypadku odrysowywania kształtu.) Ubite białka wykładamy na przygotowany arkusz, nadając im odrysowany kształt. Wyrównujemy. Bezę wkładamy do nagrzanego do 140 C piekarnika i pieczemy przez 1 godz. 15 min. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy do ostygnięcia.

Nasączenie:
Miętę zaparzamy w 100 ml gorącej wody. Odstawiamy. Kiedy ostygnie łączymy napar z wódką. (Można płyn lekko posłodzić, ale moim zdaniem nie jest to konieczne.) Biszkopt umieszczamy ponownie w blaszce, w której się piekł. Równomiernie nasączamy przygotowanym ponczem.

Pianka czekoladowo-miętowa:
Czekoladę łamiemy na niewielkie kawałki. Wraz z mlekiem i cukrem umieszczamy w garnuszku. Rozpuszczamy na bardzo małym ogniu. Jeśli mocno się zagrzała, to odstawiamy na chwilę, by lekko przestygła. Żelatynę rozpuszczamy w minimalnej ilości gorącej wody, studzimy. Mocno schłodzoną śmietankę ubijamy z cukrem pudrem. Delikatnie łączymy z masą czekoladową. Na koniec dodajemy rozpuszczoną żelatynę (może być letnia, ale nie gorąca) i mieszamy, uważając, by masa nie opadła. Przygotowany krem wykładamy na nasączony biszkopt, wyrównujemy i wstawiamy do lodówki na ok. 30 min.

Pianka śmietankowa:
Żelatynę rozpuszczamy w minimalnej ilości gorącej wody i odstawiamy. Śmietankę, mascarpone i cukier umieszczamy w wysokim naczyniu i ubijamy na sztywny krem. Delikatnie łączymy z rozpuszczoną żelatyną. Ostrożnie wykładamy na masę czekoladową, wyrównujemy i ponownie odstawiamy do lodówki na ok. 30 min.

Bezowe wykończenie:
Jeśli ciasto chcemy podać tego samego dnia, bezę polecam pokruszyć na spore kawałki i ułożyć je na kremie śmietankowym. Jednak jeśli ciasto przewidziane jest na następny dzień, ostrożnie odklejamy bezę od papieru, na którym się piekła i całą układamy na białej, piankowej warstwie. Chowamy na noc do lodówki. Po tym czasie spód bezy lekko nasiąknie od kremu, wierzch pozostanie chrupiący, a całość będzie się ładnie kroić. Gdybyśmy chcieli pokroić tak przygotowane ciasto od razu, beza mogłaby stawiać opór i kawałki nie wyszłyby zbyt ładne. Ciasto przechowujemy w lodówce maksymalnie 2-3 dni.


Smacznego!

PS Czekolada, której użyłam do tego przepisu przyjechała do mnie prosto z Terravity na testy. Wersji ze skórką pomarańczową użyłam do tych pysznych serniczków, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Miętowa, tak jak już wspominałam, trafiła do dzisiejszego ciasta, a pozostałe systematycznie zjadaliśmy :)


I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że do tej pory nigdzie tej czekolady nie mogę kupić. Okazała się naprawdę pyszna i dobra do kulinarnych eksperymentów, a w żadnym sklepie jej jeszcze nie spotkałam, choć szukałam. Czy ktoś spotkał może jakąś wersję wytrawnej Terrawity 70% kakao w sklepie? Będę wdzięczna za cynk ;)

niedziela, 25 stycznia 2015

Herbatniki, kajmak, herbatniki, krem budyniowy, herbatniki, bita śmietana, czekolada!

Za oknem w końcu zrobiło się zimowo. Śnieg prószy już od wczoraj i nareszcie zrobiło się biało, ale ja jakoś nie potrafię się tym cieszyć. Tak powinno wyglądać Boże Narodzenie, prawda? A teraz... Teraz to już nie to samo. Na dodatek wcale mi się nie podoba perspektywa śniegu w marcu, kwietniu czy maju, a kto wie, kiedy zima odpuści, skoro dopiero zaczęła się zadomawiać. Tak, tak, wiem, marudzę. Taki zrzędliwy nastrój mi się włączył i sama do końca nie wiem, dlaczego. Jeśli i Wam humory nie dopisują, możecie je sobie nieco poprawić na przykład kawałkiem smakowitego ciasta. Nawet się nie obejrzycie, kiedy będzie już gotowe, bo jest naprawdę szybkie i na dodatek bez pieczenia. Jedyny mankament jest taki, że musi odstać noc w lodówce, jednak naprawdę warto poczekać. Ciasto jest po prostu fantastyczne! To co? Po kawałeczku ciasta dla każdego?

Popularne ciasto 3bit bez pieczenia

przepis na formę o wymiarach ok. 35x25 cm



Do warstwy krówkowej będziemy potrzebować:
  • 550-600 g kajmaku (może być gotowy lub ugotowane w puszce mleko skondensowane)
  • 100 g prawdziwego masła w temperaturze pokojowej

Do warstwy budyniowej:
  • 500 ml mleka
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • cukier trzcinowy do smaku (4 łyżki powinny wystarczyć)
  • ziarenka z 1 laski wanilii (lub 1-2 łyżeczki esencji waniliowej lub cukier z prawdziwą wanilią)
  • 200 g prawdziwego masła w temperaturze pokojowej

Do warstwy śmietankowej:
  • 500 g śmietanki kremówki (używam 36%)
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 3-4 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 2-3 łyżki dobrej jakości kakao
  • ok. 650-700 g herbatników petit beurre

Najpierw przygotowujemy budyń. 3/4 mleka z cukrem i ziarenkami wanilii podgrzewamy w garnuszku o grubym dnie. W reszcie mleka dokładnie rozprowadzamy obie mąki. Kiedy mleko będzie bardzo gorące (tuż przed zagotowaniem), wlewamy powoli miksturę z mleka i mąki, cały czas mieszając (najlepiej rózgą lub trzepaczką). Trzymamy na niewielkim ogniu, a kiedy pod powierzchnią budyniu zaczną powstawać bąble, gotujemy jeszcze 1-2 minuty (uważając, by budyń się nie przypalił). Gotowy budyń przykrywamy folią spożywczą, aby zapobiec powstaniu kożucha i odstawiamy do ostygnięcia.

W formie układamy pierwszą warstwę herbatników. Jeśli kajmak jest bardzo gęsty, podgrzewamy go lekko, by później łatwo dał się miksować. Miękkie masło umieszczamy w wysokiej misce i ubijamy na puch. Dodajemy po łyżce masę kajmakową, cały czas miksując. Wykładamy masę na herbatniki, rozsmarowujemy równo i przykrywamy kolejną warstwą herbatników. Odstawiamy na bok.

Przygotowujemy krem budyniowy. Miękkie masło kroimy w kostkę i miksujemy, aż stanie się jaśniejsze i gładkie. Po łyżce dodajemy gęsty budyń (chłodny lub w temperaturze pokojowej). Za każdym razem kiedy dodamy porcję budyniu, miksujemy całość tylko chwilę, do połączenia składników (nie za długo, ponieważ przebity krem budyniowy może zacząć się rozwarstwiać). Kiedy dodamy już cały budyń, w niewielkim garnuszku zagotowujemy wodę, a miskę z kremem umieszczamy nad nim. Całość ubijamy na parze mikserem lub rózgą, aż stanie się gładka, tj. przez ok. 2 min. Gotowy krem budyniowy wykładamy na herbatniki, wyrównujemy i przykrywamy ostatnią warstwą ciastek. Całość chowamy do lodówki.

Czekoladę ścieramy na tarce na niewielkich oczkach. Żelatynę zalewamy wrzątkiem (jak najmniejszą ilością!) i odstawiamy na ok. 1 min., a następnie dokładnie mieszamy. Mocno schłodzoną kremówkę ubijamy z cukrem pudrem na sztywno. Dodajemy lekko przestudzoną żelatynę i jeszcze chwilę miksujemy. Masę od razu wykładamy na herbatniki, posypujemy startą czekoladą, a na koniec kakaem. Całość schładzamy w lodówce przez całą noc (formę można przykryć folią spożywczą). Następnego dnia kroimy na niewielkie kawałki i zajadamy ze smakiem... A zły humor odchodzi w niepamięć ;)

Smacznego!

piątek, 5 grudnia 2014

Niezwykły tort dla niezwykłej osoby

Listopad był dla mnie bardzo chorowity. Zaczęło się już pod koniec października, a do dzisiaj nie mogę powiedzieć, że jestem zdrowa. W samym listopadzie byłam aż dwa tygodnie na zwolnieniu i niestety pierwszy tydzień grudnia spędzam również w domu. Mam tego już szczerze dość. Początkowo czułam się tak źle, że nawet gotować mi się nie chciało i prawie nie wstawałam z łóżka. Kiedy jestem taka chora, przesypiam niemal całe dnie. Na szczęście teraz jest zdecydowanie lepiej i z chęcią piszę tego posta :) W listopadzie, mimo przedłużającej się choroby, był taki czas, jakiś tydzień, kiedy czułam się trochę lepiej. Była to chwilowa poprawa, ale zdążyłam upiec mojemu Narzeczonemu tort urodzinowy :) Nie był to taki tort, jaki początkowo planowałam, ale nie dość, że choróbsko nie odpuszczało, to jeszcze jakiś czas temu złamało mi się jedno z mieszadeł miksera :( Musiałam więc odpuścić pieczenie tradycyjnego biszkoptu i wymyślić coś innego. Padło na ciasto, które można z powodzeniem wymieszać widelcem. Natomiast krem udało mi się ubić z dwoma różnymi mieszadłami i dzięki temu tort mógł w ogóle powstać :D Powiem szczerze, że nie żałuję takiego wyboru. Ten okazał się więcej niż tylko trafiony. Był rewelacyjny! Nie jest to wprawdzie typowy tort. Z powodzeniem można przygotować tylko połowę kremu, zrezygnować z obkładania nim ciasta dookoła i podać je np. jako niedzielny lub świąteczny deser. Będzie to wtedy klasyczne ciasto marchewkowe, które zresztą bardzo lubię. Jednak dziś prezentuję je w nieco innej, tortowej odsłonie :)))

Marchewkowy tort z bakaliami i kremem śmietankowym

porcja na tortownicę o średnicy 24 cm



Potrzebujemy:
  • 200-220 g marchewki (waga po obraniu) - ok. 2 średnie sztuki
  • 340-350 g ananasa (świeżego lub z puszki)
  • 120 g orzechów włoskich
  • 120 g suszonej żurawiny
  • 1 szklankę mąki pszennej (można zastąpić razową)
  • 2/3 szklanki brązowego cukru demerara (używam nierafinowanego)
  • 3 duże jajka (4 - jeśli są małe)
  • 1/3 szklanki oleju
  • 3 pełne łyżeczki przyprawy do piernika (ja daję domową, taką jak tutaj lub kupną, ale taką, w której nie ma dodatku mąki)
  • 1 czubatą łyżeczkę sody oczyszczonej i tyle samo proszku do pieczenia
  • dużą szczyptę soli

A także:
  • 500 g śmietanki kremówki (używam 36%)
  • 500 g serka mascarpone
  • 3 łyżeczki żelatyny (jeśli ciasto będzie podane tego samego dnia, to nie jest ona konieczna, ale jeśli następnego, to lepiej ją dodać)
  • cukier puder do smaku
  • sok z 1/4 cytryny (opcjonalnie)
  • ok. 25-30 g wiórków czekoladowych lub gorzkiej czekolady startej na drobnych oczkach tarki (ewentualnie można użyć naturalnego kakao)
  • kilkanaście lub nawet więcej połówek orzechów włoskich
  • żurawinę w czekoladzie lub podobnej wielkości draże czekoladowe
  • odrobinę białej czekolady plastycznej lub zwykłej, rozpuszczonej białej czekolady do wykonania napisu (opcjonalnie)

Marchew ścieramy na drobnych oczkach tarki. Ananasa kroimy w małą kostkę. Orzechy i żurawinę siekamy dość drobno. (Jeśli nie pokroimy ananasa, żurawiny i orzechów wystarczająco drobno, to później ciasto nie będzie się dobrze kroić, a przekrojenie go wzdłuż może okazać się wręcz niemożliwe.) Następnie wszystkie składniki: marchew, ananasa, orzechy, żurawinę, mąkę, cukier, jajka, olej, przyprawę do piernika, sodę, proszek do pieczenia i sól umieszczamy w sporej misce i mieszamy widelcem lub łyżką, aż się dokładnie połączą. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia (boków nie trzeba) i przelewamy do niej przygotowane ciasto. Pieczemy ok. 40 min., sprawdzamy patyczkiem i w razie potrzeby dopiekamy jeszcze 5 min. Po tym czasie powinno być upieczone, ale na wszelki wypadek możemy sprawdzić je jeszcze raz. Odstawiamy ciasto do wystygnięcia, na razie jeszcze nie wyjmując go z formy.



Kiedy ciasto całkowicie ostygnie, przecinamy je na dwa krążki (bardzo ostrym nożem lub nitką). Jeden z nich układamy na dużym talerzu lub paterze - wierzch, górą w dół. Drugi odkładamy na bok. Oba przykrywamy czystą ściereczką, by nie obsychały.


Przygotowujemy krem. Żelatynę zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na chwilę (ok. 1-2 min.), a następnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Mocno schłodzoną śmietankę, serek i ok. 3-4 łyżki cukru pudru umieszczamy w wysokim naczyniu i ubijamy na sztywno. W razie potrzeby dosładzamy. Dodajemy przestudzoną żelatynę i sok z cytryny. Dokładnie mieszamy. Połowę kremu wykładamy na spodni blat ciasta i przykrywamy drugim - równym spodem do góry. Lekko dociskamy. Pozostały krem możemy cały wyłożyć na wierzch ciasta (najlepiej za pomocą szprycy) lub udekorować nim boki i wierzch ciasta szprycą (wystarczy jedna końcówka - tym razem użyłam sześcioramiennej gwiazdki).


Mój sposób dekoracji tortu:
Odrobiną kremu smarujemy boki i wierzch tortu (nie musi być bardzo równo). Górę posypujemy startą czekoladą lub wiórkami czekoladowymi (można sobie pomóc przygotowując prosty szablon np. z papieru do pieczenia, dzięki któremu stworzymy równe koło). Boki ozdabiamy wyciskając szprycą podłużne kształty, zaczynając u dołu i kierując końcówkę równiutko do samej góry ciasta. I tak dookoła całego ciasta. Następnie brzeg tortu ozdabiamy rozetkami, falami i znów rozetkami z kremu oraz żurawiną w czekoladzie, a boki połówkami orzechów. Na koniec można dodać napis. Ja wykonałam go z plastycznej czekolady i przy krojeniu niestety nie trzymał się podłoża, dlatego następnym razem napis zrobię szprycą z rozpuszczonej białej czekolady. Jednak zapewniam, że nawet bez napisu takie ciasto będzie wyglądało odświętnie i wyjątkowo.



Może się to wszystko wydawać skomplikowane, ale takie nie jest. Serio, serio ;) Udekorowanie tego tortu było naprawdę proste i szybkie (zajęło mi nie więcej niż pół godziny), a przy tym bardzo eleganckie oraz efektowne. Jak widać, tak ozdobione ciasto marchewkowe z powodzeniem może stać się urodzinowym tortem, który będzie nie tylko wyjątkowy, ale także przepyszny :)


Przygotowując ten tort poczułam już atmosferę zbliżających się Świąt. To pewnie przez przyprawę piernikową ;) Zdałam sobie też sprawę, że to ciasto w takiej formie może stać się doskonałą ozdobą świątecznego stołu - no, może tylko zamiast "sto lat" lepiej pasowałby w tym przypadku napis "Wesołych Świąt" ;) Ja w tym roku planuję je znów przygotować właśnie na pierwszy dzień Bożego Narodzenia.


A czy Wy czujecie już, że do Świąt zostały niecałe 3 tygodnie?
Ja poczuję to na dobre, gdy stanę wreszcie na nogi ;)

Smacznego!

czwartek, 31 lipca 2014

Tort à la Snickers

Ten tort robiłam już niemal trzy miesiące temu. Przepis do tej pory leżał w tzw. szufladzie i czekał, a później jeszcze czekał i znów trochę czekał i pewnie dalej tak by czekał, gdyby nie fakt, że niedługo znów będę zabierać się za pieczenie tortu. Tym razem będzie to coś całkiem nowego i mam nadzieję, że wyjdzie równie wspaniale, jak ten dzisiejszy. Zwłaszcza, że okazja zobowiązuje ;) Ale co to ma do rzeczy? Ano ma :) Dzięki temu przypomniałam sobie, że mam jeden wspaniały przepis w zanadrzu :D Postanowiłam więc czym prędzej wziąć się do pisania przepisu, by znów o nim nie zapomnieć, a wierzcie lub nie, tort jest naprawdę królewski! :) (I wcale nie jest trudny i skomplikowany... Tylko lista składników jest dość długa.)


Tort czekoladowo-karmelowy z masłem orzechowym, fistaszkami i rurkami waflowymi

(tortownica o średnicy 24 cm)



Do biszkoptu będziemy potrzebować: 
(Biszkopt, który proponuję do tego tortu, gościł na moim blogu już nie raz i nie dwa. Jest pyszny, wilgotny, wielokrotnie przetestowany i smakuje naprawdę wszystkim.)
  • 8 jajek
  • 1 szkl. mąki tortowej
  • 1 szkl. naturalnego kakao
  • 1 i 1/3 szkl. cukru
  • szczyptę soli
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (opcjonalnie, ja daję proszek do pieczenia tylko wtedy, gdy piana z białek nie ubije mi się idealnie sztywno)

Do kremu orzechowego:
  • 3 opakowania serka mascarpone (każde po 250 g)
  • 8-10 łyżek cukru pudru (do smaku)
  • 150 g masła orzechowego typu crunchy
  • 2 łyżeczki żelatyny

Do kremu czekoladowego:
  • 500 g śmietanki kremówki 36%
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki żelatyny

Do przełożenia/nasączenia:
  • ok. 500 g masy krówkowej (gotowej lub z ugotowanego słodzonego mleka skondensowanego)
  • 100 ml mleka
  • 100 ml wódki

Do dekoracji:
  • rurki waflowe (mogą być takie z nadzieniem lub bez - ja używam tych pustych w środku)
  • orzeszki ziemne
  • ok. 50 g gorzkiej czekolady
  • dość szeroka wstążka o długości ok. 1,2-1,5 m

Do tego tortu upiekłam dwa oddzielne biszkopty, każdy z 4 jaj. Później oba przekroiłam na dwa blaty. Mnie wychodzi to znacznie lepiej, niż krojenie jednego, wysokiego biszkoptu na 4 krążki. Jednak jeśli wiecie, że Wam to wyjdzie, to bez obaw możecie upiec jeden wysoki biszkopt i później podzielić go na 4. Tak czy tak, będziemy potrzebować 4 blatów biszkoptowych i już tylko od Was zależy, jak je uzyskacie ;)

1/2 szkl. mąki, 1/2 szkl. kakao oraz 1 łyżeczkę proszku do pieczenia (jeśli go używamy) łączymy w misce, a później przesiewamy. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka roztrzepujemy widelcem w miseczce, a białka ubijamy w dużej misce ze szczyptą soli. Gdy będą już sztywne, dodajemy po łyżce cukier (w sumie 2/3 szkl.). Ubijamy aż będą ładne i błyszczące, jak na bezę. Następnie zmniejszamy obroty i dodajemy po troszeczku żółtka. Kiedy całość się połączy wyłączamy mikser i zaczynamy dodawać suche składniki. Najlepiej po 2 łyżki na raz, delikatnie wszystko mieszając łyżką lub silikonową łopatką, zanim dodamy kolejną porcję. Potrzeba przy tym odrobiny cierpliwości i wytrwałości, ale warto zrobić to naprawdę powoli i z wyczuciem. Tak, by piana nam nie opadła.  Przelewamy masę do formy i wstawiamy do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i pieczemy ok. 30-35 min. Na koniec można sprawdzić patyczkiem. Wyciągamy od razu z piekarnika i upuszczamy blachę z biszkoptem na podłogę lub blat z ok. 30-40 cm. Dzięki temu biszkopt nie opadnie. Odstawiamy na kratkę do ostygnięcia. Z pozostałych składników pieczemy kolejny biszkopt, postępując dokładnie tak samo, jak opisałam powyżej ;)

Ostudzone biszkopty przekrawamy wzdłuż. Jeśli za bardzo wyrosły lub powstała lekka górka, można je delikatnie przyciąć. Przygotowujemy masę orzechową. Żelatynę zalewamy wrzątkiem (jak najmniejszą ilością), odstawiamy na chwilę, a później energicznie mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Serki, masło orzechowe i cukier ubijamy w wysokim naczyniu na puszysty krem. W razie potrzeby dosładzamy. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę, dokładnie łączymy. Odstawiamy w chłodne miejsce.
Jeden z blatów układamy na paterze lub dużym, płaskim talerzu (najlepiej któryś z wierzchów, górą do dołu), na którym podamy tort (później już raczej się go nie przeniesie). 100 g masy krówkowej mieszamy bardzo dokładnie z mlekiem i wódką. Powstały płyn będzie stanowił poncz. Powstałą miksturą nasączamy pierwszy blat. Pozostałą masę krówkową dzielimy na trzy części. Jedną rozsmarowujemy na nasączonym już biszkopcie. Następnie wykładamy na niego 1/3 masy orzechowej. Przykrywamy kolejnym krążkiem, nasączamy, smarujemy masą krówkową, wykładamy kolejną część masy orzechowej. Na krem układamy kolejny biszkopt, znów nasączamy, smarujemy kajmakiem, wykładamy pozostały krem i przykrywamy ostatnim blatem biszkoptu. Całość delikatnie dociskamy, by tort ładnie się scalił. Chowamy do lodówki.



200 g czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej, odstawiamy do przestygnięcia. Żelatynę rozpuszczamy (postępujemy tak, jak w przypadku masy orzechowej) i również studzimy. Kremówkę ubijamy na sztywno, delikatnie łączymy z roztopioną czekoladą i żelatyną. Boki i wierzch schłodzonego tortu dokładnie smarujemy kremem czekoladowym.

Tort obkładamy dookoła rurkami, dokładnie, jedną przy drugiej. Wokół tortu zawiązujemy wstążkę. Środek posypujemy orzeszkami ziemnymi i dekorujemy rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą. Przed podaniem schładzamy minimum 2-3 godz. Najlepiej jednak przygotować tort dzień przed planowanym podaniem i pozwolić mu odczekać całą noc w lodówce ;)




Tak jak już pisałam na początku, przygotowanie tego tortu wcale nie jest trudne! Jest jedynie trochę pracochłonne, ale... Warto! Jest przepyszny! Daję słowo :D Smaki idealnie się komponują i stanowią doskonałą całość. Jeśli ja Was nie przekonam, to może zrobią to zdjęcia, bo tort nie tylko wyśmienicie smakuje, ale również wspaniale się prezentuje :) Będzie w sam raz na wyjątkowe przyjęcie dla najbliższych, a jest go wystarczająco dużo dla naprawdę wielu głodnych brzuszków ;)

Smacznego!

sobota, 15 lutego 2014

Czekoladowe walentynki - edycja druga ;)

W zeszłym roku Walentynki były meeega czekoladowe. Do dziś bardzo miło wspominam tamten blok czekoladowy, jednak w tym roku postanowiłam przygotować coś nieco lżejszego. Poprzednio już po jednym kawałeczku miałam dość ;) Tym razem długo nie miałam żadnego pomysłu, a później długo nie mogłam się zdecydować. W końcu nie mogłam już dłużej zwlekać, trzeba było zrobić zakupy i zabrać się do roboty. Tak naprawdę ogólną koncepcję miałam, ale całość wyklarowała się dopiero w sklepie. Padło na niezawodne połączenie czekolady i pomarańczy. Muszę przyznać, że i w tym przypadku mnie nie zawiodło. Ciasto wyszło przepyszne! Kruchy, maślany spód, delikatny i puszysty krem pomarańczowy, a to wszystko zwieńczone miękką polewą czekoladową. Mmmm... Poezja :)

Kruche kwadraty z lekkim jak chmurka musem pomarańczowym i polewą czekoladową

(przepis na dużą blaszkę o wymiarach ok. 26 na 38 cm)




Potrzebujemy:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklankę cukru
  • ok. 230 g zimnego masła
  • 2 żółtka
  • 3 szklanki śmietanki kremówki (takiej, która dobrze się ubija)
  • 3 pomarańcze
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 180 g czekolady: pół na pół gorzka i mleczna
  • 2 łyżki miodu

Z 1,5 szklanki mąki, 0,5 szklanki cukru, 2 żółtek i 130 g zimnego, pokrojonego w kostkę masła szybko zagniatamy kruche ciasto. Formujemy kulę, szczelnie owijamy folią spożywczą i wkładamy na ok. 2 godz. do lodówki. Schłodzone ciasto kroimy na jednakowej grubości plasterki (u mnie to było ok. 4-5 mm) i wylepiamy nimi blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciasto nakłuwamy dość gęsto widelcem i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy na złoty kolor, czyli ok. 20 min. Wyjmujemy i czekamy aż ostygnie.

W tym czasie możemy przygotować krem. Pomarańcze dokładnie myjemy i z dwóch ocieramy skórkę. Natomiast wszystkie trzy przekrawamy i wyciskamy z nich sok (u mnie wyszło go ok. 300 ml). Skórkę, sok i 0,5 szklanki cukru umieszczamy w niewielkim garnuszku i podgrzewamy. Kiedy cukier się rozpuści, do bardzo ciepłego płynu dodajemy żelatynę i energicznie mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Studzimy. Dwie szklanki kremówki ubijamy na sztywno, a następnie stopniowo dodajemy do niej sok z cukrem i żelatyną. Delikatnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na ok. 5 min. Schłodzony, lekko gęstniejący, ale wciąż płynny krem wylewamy na ostudzony spód. Wyrównujemy i wstawiamy z powrotem do lodówki.

Pozostałą 1 szklankę kremówki, obie czekolady (połamane na kawałki lub posiekane), 100 g masła i miód rozpuszczamy w kąpieli wodnej i odstawiamy do ostygnięcia. Na zastygnięty mus pomarańczowy wylewamy wciąż płynną polewę. (Polewę najlepiej lać niebezpośrednio na mus, a można pomóc sobie przy tym np. łyżką. Inaczej w delikatnej piance mogą powstać wgłębienia.) Całość wyrównujemy i znów umieszczamy w lodówce.



Teraz już pozostało tylko czekać, aż ciasto nabierze właściwej konsystencji. Po zastygnięciu kroimy je na niewielkie kawałki, np. kwadraty. Przechowujemy też oczywiście w lodówce. Ja pokroiłam nasze ciacho po 6 godzinach i było już ok, chociaż następnego dnia kroiło się je zdecydowanie lepiej, a kawałki były ładniejsze ;) Polewa, którą Wam zaproponowałam nigdy do końca nie stwardnieje i nawet po długim czasie chłodzenia pozostanie miękka, ale tak ma być. Wydaje mi się, że właśnie taka polewa najbardziej pasuje do tej pysznej, leciutkiej pianki. Poza tym taka lekko ciągnąca się czekolada ma dla mnie swoisty urok i nadaje ciastu wyjątkowy charakter. Jak dla mnie, to był bez wątpienia strzał w 10! A Wy co o nim myślicie?

Na sam koniec powiem już tylko, że zaraz idę do kuchni...
...po następny kawałek :))) Smacznego!

niedziela, 14 lipca 2013

Letnie ciacho z owocami + trzecia nominacja do Liebster Blog Award

Dziś jest dzień wyjątkowy i dla mnie szczególny. Dziś, w tej chwili, w tej sekundzie czytacie mój setny post :) Jestem dumna i szczęśliwa i dlatego będzie dziś słodko i pysznie, ale najpierw parę moich przemyśleń ;) Dziś mi wybaczycie, prawda? Zakładając mój blog, nie byłam pewna, czy wytrwam w jego prowadzeniu, czy będzie mi się chciało wciąż i wciąż wymyślać nowe potrawy i je fotografować, a później składać wszystko w całość, czyli w posta. Dziś widzę, że mi się chce. Chce mi się wcale nie mniej, niż 2.10.2013 r., kiedy pojawił się mój pierwszy wpis. Każdego dnia cieszę się z ciągle rosnącej liczby odwiedzin i komentarzy, na które zawsze chętnie odpowiadam. Cieszy mnie każdy sygnał od Was, że czytacie, gotujecie, pieczecie, i że Wam smakuje. To jest przemiłe i daje mi ogromną motywację do dalszego prowadzenia bloga. Przyznaję, cieszę się jak dziecko, gdy widzę, że korzystacie z moich przepisów :))) Blog stał się dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji. Znalazłam swoje miejsce w kulinarnej blogosferze i będę się starać ze wszystkich sił, by każdy nowy przepis był jeszcze lepszy, a zdjęcia coraz ładniejsze. A teraz... Teraz zapraszam na ciacho, którym ugościłam dzisiaj moją rodzinkę. Wszystkim podobno smakowało. Niektórzy pokusili się nawet o dokładkę ;) Wiem jedno, ja uwielbiam takie desery, a co Wy o nim myślicie?

Czekoladowe ciasto na białkach z bitą śmietaną i letnimi owocami

(przepis na okrągłą formę o średnicy 25 cm)



Do ciasta należy przygotować:
  • 2/3 szkl. zimnych białek (u mnie z 4 dużych jajek)
  • 2/3 szkl. cukru
  • 2/3 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżki naturalnego kakao
  • szczyptę soli

Dodatkowo:
  • 250 g mascarpone
  • 500 ml schłodzonej śmietanki 36%
  • 6 łyżek cukru
  • 4 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 1/4 szkl. wody (opcjonalnie)
  • letnie, najlepiej kwaskowe owoce (u mnie maliny i porzeczki)

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Białka wraz ze szczyptą soli zaczynamy ubijać, a gdy utworzy się piana, po 1 łyżce dosypujemy cukier, cały czas miksując na najwyższych obrotach. Kiedy białka będą już ubite, ale nie na bardzo sztywno (tzn. piana ma być gładka i lśniąca, ale przy przechyleniu pojemnika do góry nogami powinna zacząć delikatnie spływać), dodajemy 2 płaskie łyżki kakao i bardzo delikatnie, najlepiej szpatułką mieszamy. Następnie dodajemy mąkę, również po 2 łyżki na raz i każdą partię znów bardzo delikatnie mieszamy. Białka nie mogą opaść. Gotową masę przekładamy do nienatłuszczonej, niewysypanej niczym i niewyłożonej papierem formy, najlepiej silikonowej, ponieważ ciasto delikatnie się do niej przyklei i tak właśnie ma być (ja zazwyczaj piekę to ciacho w okrągłej, płaskiej formie do tarty, ale polecam również tortownice i inne formy ze zdejmowanymi bokami). Wyrównujemy powierzchnię. W cieście można porobić szpatułką zygzaki, by uwolnić duże pęcherze powietrza, które podczas pieczenia mogą zaburzyć równomierne rośnięcie. Formę wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 25 min. Na ostatnie 5-7 min. wyłączamy dolne grzanie i zostawiamy tylko górne. Pod żadnym pozorem nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia, a po upłynięciu 25 min. wyłączamy grzanie i zostawiamy ciasto na kolejne 5 min. Po tym czasie wyjmujemy formę z piekarnika. Kiedy ciasto lekko przestygnie, delikatnie odklejamy je od formy (jeśli mamy formę tradycyjną, a nie silikonową, to można brzegi odkroić nożem) i studzimy do góry nogami na kratce.

Kiedy ciasto ostygnie, przygotowujemy bitą śmietanę. Mascarpone i zimną kremówkę oraz cukier umieszczamy w wysokim naczyniu i ubijamy na najwyższych obrotach na sztywno. Tym razem po odwróceniu pojemnika do góry nogami, zawartość powinna pozostać na miejscu. Ubitą śmietankę z mascarpone łączymy z ostudzoną żelatyną i delikatnie mieszamy. Całość wykładamy na ostudzone ciasto, tworząc kopułę. Dekorujemy ulubionymi, sezonowymi owocami. Najlepiej jednak ze słodką śmietaną będą się komponowały porzeczki, wiśnie, agrest i inne kwaśne owoce, które ładnie zrównoważą smaki. Przed podaniem schładzamy min. 2 godz. w lodówce, a następnie cieszymy się smakiem pysznego deseru :)

Smacznego!



PS. Dzisiejszy przepis zapisałam w notatniku już dość dawno, ale ciasto przygotowywałam dopiero kilka razy. Przyznam szczerze, że nie zawsze mi wychodziło i czasami opadało (co trochę mnie do niego zniechęciło), ale znalazłam już na nie sposób. Jeśli białka będą świeże i ubiją się bez problemu, a przy tym będziecie bardzo delikatni podczas mieszania i posłuchacie moich wskazówek odnośnie pieczenia, sukces gwarantowany. Daję słowo! Ciasto jest jedyne w swoim rodzaju, a jest to odmiana biszkopta. Nieco bardziej zwarta i trochę mniej puszysta od tradycyjnego. Mimo to bardzo delikatna, trochę gąbczasta i pyszna :) Warto spróbować. Dodam jeszcze, że to typowo angielskie ciacho, chociaż w swojej ojczyźnie podawane jest raczej w towarzystwie konfitury i herbaty. Ja preferuję jednak prezentowaną dziś wersję z bitą śmietaną i owocami. Dla mnie to połączenie idealne :)

O walorach smakowych tego ciacha może świadczyć fakt,
że znika w błyskawicznym tempie :)

***

Dostałam trzecią już nominację do Liebster Blog Award. Tym razem od dziewczyn ze Smakowych kombinacji. Dziękuję ślicznie i, chociaż długo zwlekałam z odpowiedzią na pytania, to już to nadrabiam :) Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć, to zapraszam...

1. Kawa czy herbata?
Herbatka. Najlepiej owocowa lub zielona i niezbyt mocna.

2. Gotowanie czy pieczenie?
Lubię jedno i drugie. Kiedyś odpowiedziałabym, że pieczenie, ale teraz obie te czynności dają mi dużo satysfakcji.

3. Słone czy słodkie?
Słooodkie :) Patrz powyżej ;)

4.Owoc czy warzywo?
Na co dzień warzywo, ale owoce też uwielbiam.

5. Czy pracujesz/uczysz się w kierunku kuchni?
Nie, ale nigdy nie mów nigdy ;)

6. Ciasta czy ciasteczka?
Ciasta... i ciasteczka :) Jestem łasuchem!

7. Ile czasu poświęcasz na bloga?
Różnie, ale zazwyczaj tylko kilka godzin tygodniowo (napisanie jednego posta to 1 do 1,5 godz.) i chociaż często chciałabym więcej, to jednak praca i inne obowiązki zajmują mi sporo czasu.

8. Jaki blog kulinarny to twój ulubiony?
Dużą inspiracją jest dla mnie Kwestia Smaku. Poza tym to pierwszy blog kulinarny, który poznałam i bardzo go lubię.

9. Zjesz surowe mięso?
Tak. Uwielbiam dobrego tatara.

10. Mogłabyś zostać wegetarianką na rok czasu?
Miałam już taki etap w życiu, ale to nie dla mnie.

11. Dlaczego blog kulinarny?
Od zawsze uwielbiałam gotować, piec i przebywać w kuchni. To wyszło całkiem naturalnie i spontanicznie, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego bloga :)))

PS. Jako że sama nominowałam już jakiś czas temu 11 blogów, postanowiłam tym razem tylko odpowiedzieć na pytania. I tak post jest już przydługi, a ja spędziłam dziś przy komputerze rekordową ilość czasu ;) Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 4 kwietnia 2013

Wielkanocne ciasto z białą czekoladą i m&m's

Wielkanoc już za nami, jednak dopiero teraz mam chwilę, by usiąść i spisać przepis, którym chciałam się z Wami podzielić. Długo się zastanawiałam, jakie ciasto upiec na tą wyjątkową okazję, a w końcu wybrałam ciacho, które nie jest typowo wielkanocne. Dlatego powtórzę je pewnie jeszcze nie raz, również na co dzień. Was również zachęcam do jego wypróbowania wcześniej niż dopiero za rok, ponieważ wśród moich bliskich zrobiło furorę. Dlaczego? Powód jest prosty. Jest pyszne. Ciasto jest wilgotne i delikatne, wprost rozpływa się w ustach, a masa jest bardzo kremowa i smakuje trochę jak nugat. Krem przygotowałam bowiem na bazie mojego wcześniejszego pomysłu, a mianowicie wykorzystałam sprawdzone już połączenie mlecznej czekolady i masła orzechowego crunchy. Efekt był naprawdę rewelacyjny. Słowo daję. Na świadków mam całą moją rodzinę i P. :) A teraz już bez dłuższych wstępów zapraszam na...

Ciasto z białą czekoladą i kremem nugatowym oraz polewą kajmakową

porcja na tortownicę o średnicy 24 cm



Na ciasto potrzebujemy:
  • 200 g dobrej jakości masła + trochę do natłuszczenia tortownicy
  • 180 g brązowego cukru demerara
  • 180 ml ciepłej wody
  • 200 g białej czekolady
  • 1 łyżkę miodu
  • 2 małe opakowania cukru z prawdziwą wanilią lub 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 jajka w temperaturze pokojowej
  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczkę sody
  • 300 g mąki pszennej + trochę do oprószenia tortownicy

Na krem:
  • 250 g serka mascarpone
  • 250 ml płynnej śmietanki 36%
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 3 kopiaste łyżki masła orzechowego typu crunchy
  • 2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w kilku (2-3) łyżkach wody

Na polewę:
  • 100 ml płynnej śmietanki 36%
  • 5 łyżek brązowego cukru demerara
  • 50 g dobrej jakości masła

Dodatkowo:
  • ok. 100 g m&m's z orzechami

Mleczną czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy razem z masłem orzechowym. Studzimy, a w tym czasie mascarpone ubijamy ze śmietanką. Dodajemy przestygniętą, ale wciąż płynną czekoladę z masłem orzechowym i również przestygniętą, rozpuszczoną żelatynę. Miksujemy jeszcze chwilę i odstawiamy do lodówki.

Kiedy krem się chłodzi, połamaną na kawałki białą czekoladę wraz z wodą, pokrojonym w kostkę masłem, cukrem waniliowym (lub ekstraktem), miodem i brązowym cukrem umieszczamy w średniej wielkości garnuszku, stawiamy na małym ogniu i cały czas mieszając, rozpuszczamy do momentu aż całość stanie się gładka i jednolita. Następnie zdejmujemy rozpuszczoną czekoladę z dodatkami z ognia i odstawiamy na kilkanaście minut do ostygnięcia. Po tym czasie mieszankę miksujemy, dodając najpierw po jednym jajku, a później mąkę z proszkiem i sodą. 
ciasto przelewamy do natłuszczonej masłem i oprószonej mąką okrągłej formy. Pieczemy w 150 stopniach ok. 50 min. Po tym czasie możemy sprawdzić patyczkiem i w razie potrzeby dopiec jeszcze chwilę. Ciasto studziłam w piekarniku, najpierw zamkniętym i tylko wyłączonym, a po ok. 15 min. dopiero uchyliłam drzwiczki. Wcześniej bardzo podobne ciasto trochę mi opadło, ale po zastosowaniu tych środków ostrożności, wszystko powinno być ok.

Na końcu przygotowujemy polewę. Wszystkie składniki umieszczamy w niewielkim garnuszku, rozpuszczamy i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy ok. 15 min. Gdy polewa zgęstnieje, odstawiamy do lekkiego przestygnięcia. (Jeśli się zagapimy, a polewa wystygnie całkowicie i zgęstnieje zbyt mocno, wystarczy dodać ok. 1-2 łyżki płynnej śmietanki 36% i chwilę podgrzać. Później staramy się polać nią ciasto, zanim stanie się zbyt gęsta. ;))

Całkowicie wystudzone ciasto przekrawamy na dwa równe krążki, przekładamy kremem i polewamy przygotowaną polewą. Dekorujemy m&m'sami zanim polewa zastygnie. Przechowujemy w lodówce.



Ciasto okazało się strzałem w 10 i zniknęło bardzo szybko. Byłam dumna, bo na stole wielkanocnym wyglądało tak, jak smakowało. Rewelacyjnie :) Polecam serdecznie na wszelkie rodzinne okazje lub gdy macie ochotę na coś wyjątkowego.

A tak moje ciacho prezentowało się na wielkanocnym stole w towarzystwie
sernika na zimno, drożdżowych babek i pięknych, wiosennych kwiatów.

Smacznego!

niedziela, 17 marca 2013

Angielskie ciasto ucierane

Już dawno miałam wstawić ten przepis, ale ciągle coś innego było dla mnie ważniejsze. W końcu o przepisie zapomniałam i pewnie w ogóle bym go nie umieściła na blogu, gdybym dzisiaj nie postanowiła zrobić małego przeglądu zdjęć, które mam na dysku. Pamiętacie jeszcze mój torcik w kształcie lalki? Ciasto powstało zaraz po nim, by wykorzystać pozostały krem i okazało się naprawdę dobre. Przepis pochodzi ze strony BBC, ale trochę go doprecyzowałam  i wyszło świetne. Puszyste, mięciutkie i wilgotne. Idealne do lekkiego kremu lub bitej śmietany i owoców. Dziś przedstawiam tradycyjne angielskie ciasto ucierane, czyli...

Victoria sponge

przepis na tortownicę o średnicy 24 cm



Będziemy potrzebować:
  • 225 g mąki
  • 225 g cukru (ja dodałam trochę mniej, jakieś 180 g, a i tak było dość słodkie)
  • 225 g bardzo miękkiego masła
  • 4 jajka
  • 4 łyżki mleka
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią (ewentualnie ekstrakt lub olejek waniliowy)

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni. (W oryginalnym przepisie jest 180, ale ciasto wtedy zbyt szybko spiecze się z góry i może pęknąć. Dlatego radzę nieco zmniejszyć temperaturę pieczenia.) Masło ucieramy z cukrem, aż stanie się puszyste i jasne. Następnie dodajemy po 1 jajku i cały czas miksujemy. Dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia i cukier waniliowy, a na koniec dolewamy po 1 łyżce mleka, cały czas miksując.   Ciasto przekładamy do tortownicy (każdą formę, inną niż silikonowa, należy wyłożyć papierem do pieczenia lub natłuścić i posypać mąką/bułką tartą) i wyrównujemy wierzch. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 30 min. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy tak ciasto na jakieś 5 min. Później można je wyjąć z piekarnika, ale jeszcze nie wyciągać z formy. Robimy to po kolejnych 5 min., a następnie studzimy ciasto na kratce. Całkowicie ostygnięte przekrawamy na dwa krążki i przekładamy je np. dżemem i bitą śmietaną, owocami i bitą śmietaną lub lemon curd. Tak naprawdę możemy użyć dowolnego nadzienia i to jest fajne, a ciasto może być za każdym razem inne. Ja wykorzystałam kremy z tego przepisu, a udekorowałam je dżemem wiśniowym. Może nie wyszło najpiękniejsze, ale za to jak smakowało!




Ciasto ma bardzo przyjemny smak i jest na tyle wilgotne, że nie potrzebuje nasączania. Właśnie z tego powodu jest świetne do tortów z lukrem plastycznym. Jest do nich wręcz doskonałe również dlatego, że wspaniale wycina się z niego różne wzory i nie kruszy się tak bardzo, jak biszkopt. Sprawdzi się także w przypadku niezapowiedzianych gości, ponieważ składniki na nie zazwyczaj mamy w domu. Szybkie, proste, raczej nie może się nie udać. Serdecznie polecam na niedzielny deser :)

Smacznego!

sobota, 9 marca 2013

Boskie ciasto czekoladowe z kremem bananowym oraz polewą czekoladowo-orzechową

Wczoraj upiekłam absolutnie fantastyczne ciasto czekoladowe. Nareszcie wyszło takie, jakie od dawna mi się marzyło. Ciasto czekoladowe to była do tej pory trochę taka moja pięta achillesowa. Próbowałam wielu przepisów, niby sprawdzonych i świetnych, ale zawsze coś było nie tak lub czegoś mi brakowało. Tym razem mogę śmiało powiedzieć: to jest to. Nie miało to być lekkie i puszyste ciasto biszkoptowe, ale też nie bardzo ciężkie brownie (choć do tego jest trochę zbliżone). Chciałam, żeby było intensywne w smaku i bardzo wilgotne. Udało się! Przepis to kompilacja kilku receptur. Główny zamysł pochodzi jednak z przepisu, który kiedyś, bardzo dawno skądś spisałam. Nie pamiętam, czy to była książka, czy może gazeta, czy ktoś mi go podyktował. Próbowałam sobie coś przypomnieć, przeglądałam przepisy, w pobliżu których się znajdował, ale nic mi do głowy nie przychodzi. No trudno, nic nie wymyślę. Mogę jedynie zaprosić na naprawdę pyszne ciasto, z równie dobrym kremem i polewą (mojego pomysłu).

Torcik czekoladowo-bananowy

podane składniki wystarczą na upieczenie okrągłego ciasta o średnicy 24 cm



Do przygotowania ciasta należy przygotować:
  • 200 g ciemnej, dobrej jakości czekolady (np. 70% kakao)
  • 200 g masła
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 szklankę mąki tortowej
  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 szklankę brązowego cukru trzcinowego demerara
  • 1/3 szklanki białego cukru
  • 3 kopiaste łyżki dobrej jakości kakao
  • 3 jajka
  • 3 kopiaste łyżki kwaśnej śmietany 18%

Do kremu:
  • 250 g serka mascarpone
  • 4 dojrzałe banany
  • ok. 4-6 płaskich łyżek cukru pudru (ilość w zależności od upodobań)
  • ok. 1 łyżki soku z cytryny
  • opcjonalnie: 1,5 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w 2-3 łyżkach wody

Do polewy:
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 2 łyżki lekko solonego masła orzechowego typu crunchy (z kawałkami orzeszków)

Połamaną czekoladę, masło i mleko umieszczamy w rondelku, stawiamy na malutkim ogniu i cały czas mieszając, rozpuszczamy. Odstawiamy do lekkiego ostygnięcia. W tym czasie w misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao oraz oba cukry. Jajka wbijamy do miseczki, dodajemy śmietanę i roztrzepujemy widelcem. Do mieszanki z mąką najpierw dodajemy jajka i śmietanę, chwilę miksujemy na małych obrotach, a następnie dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mlekiem. Jeszcze trochę miksujemy, do uzyskania jednolitej masy, ale nie na najwyższych obrotach. Ciasto przekładamy do tortownicy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do nagrzanego do 150 stopni piekarnika. Pieczemy ok. 1 godz. i 10 min. Sprawdzamy patyczkiem i jeśli trzeba, dopiekamy jeszcze 5-10 min. Studzimy w wyłączanym i uchylonym piekarniku. Ciasto może odrobinę opaść (1-1,5 cm), ale nie za bardzo. Zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

W tym czasie banany dokładnie rozgniatamy widelcem i skrapiamy sokiem z cytryny (moje mimo wszystko nieco zbrązowiały w kremie, nie mam pojęcia dlaczego). Serek mascarpone miksujemy z cukrem, dodajemy banany i jeszcze chwilę miksujemy. Krem jest dość luźny, jeśli chcemy, by był bardziej sztywny, dodajemy rozpuszczoną żelatynę, mieszamy i odstawiamy do lodówki.

Polewa jest banalnie prosta, ale niesamowicie dobra. (P. smakowała tak bardzo, że zażyczył sobie krem o takim smaku. Następnym razem na pewno tego spróbuję.) W rondelku należy umieścić masło orzechowe z połamaną czekoladą i dokładnie rozpuścić. Polewa ma mieć jednolity kolor i małe grudki  (kawałki orzeszków ziemnych). Przed polaniem ciasta, należy ją delikatnie ostudzić, by trochę zgęstniała.

Upieczone i wystudzone ciasto przekrawamy na pół. Na dolną połowę wykładamy krem, wyrównujemy i przykrywamy górną częścią ciasta. Całość ozdabiamy polewą. Na początek proponuję wylać ją na środek i delikatnie rozprowadzić na brzegi. Inaczej zbyt dużo może spłynąć, a tym sposobem polewa będzie równomiernie rozprowadzona i utworzy ciekawą dekorację ciasta.

Opis przygotowania torciku jest dość długi, ale tak naprawdę nie zajmuje to zbyt dużo czasu i wbrew pozorom, wcale nie jest takie trudne. Serdecznie polecam, bo ciasto jest naprawdę przepyszne. Po prostu palce lizać! Zresztą myślę, że zdjęcia Was przekonają. Nie dość, że torcik jest po prostu aż za dobry, to jeszcze ślicznie wygląda :)




Czekoladowo-bananowa pycha :D

Miłego weekendu!