Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na diecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na diecie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 września 2016

Słów parę o koktajlach w ogóle oraz przepis na koktajl owocowy z jarmużem

Znany, zapomniany i na nowo odkryty... O czym mowa? Oczywiście o jarmużu! Uprawiany już w starożytności (jako roślina jadalna i ozdobna!), a ostatnio przeżywający prawdziwy renesans - jarmuż to warzywo, które warto włączyć do swojej diety. Jest bogaty w przeciwutleniacze oraz stanowi źródło witaminy A, K oraz C, a także potasu, miedzi, manganu, wapnia i żelaza. Zawiera także związek znany z właściwości przeciwnowotworowych - sulforafan. Jest niskokaloryczny, a dodatkowo pomaga ustabilizować poziom cukru we krwi. W kuchni znajdzie szerokie zastosowanie - można go bowiem, smażyć, piec i gotować, a nawet spożywać na surowo. Warto jednak pamiętać, że jest wtedy ciężko strawny, dlatego ja proponuję go używać np. do koktajli!

Lato się już kończy i pogoda jest ciągle w kratkę, ale wysokie temperatury mogą jeszcze powrócić. Nawet jeśli już nie tego lata, to za rok na pewno ;) A kiedy jest gorąco, to nie chce się jeść - bo robi się jeszcze cieplej i nie chce się gotować - bo nagrzewa się mieszkanie. Co wtedy robić? Można oczywiście nie jeść ;) Ale można też zastąpić przynajmniej jeden z posiłków czymś, co nie jest ciepłe i przygotowanie czego nie wymaga uruchamiania urządzeń grzejących. Takie są właśnie koktajle. Dają mnóstwo możliwości smakowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie, a mogą być bardzo pożywne, np. za sprawą dodatku wartościowego jarmużu. Kombinacji może być wiele, ale warto zapamiętać kilka wskazówek, dzięki którym nasze koktajle będą nie tylko pyszne i zdrowe, ale również gładkie, kremowe i delikatne.


1. Konsystencja
Owocami zapewniającymi kremową konsystencję są m.in. banany, mango czy awokado. Jeśli dodatkowo najpierw je zamrozimy, efekt będzie jeszcze lepszy. Mrozić możemy wszystkie owoce, które wejdą później w skład koktajlu. Otrzymamy wtedy napój o konsystencji lodowego szejka - w sam raz na upały. Doskonale sprawdzi się także miąższ kokosa, który nadaje napojom gładkości i delikatności.
Natomiast takie dodatki jak: siemię lniane, nasiona chia (szałwia hiszpańska) oraz płatki owsiane będą wspaniałymi zagęstnikami koktajli śniadaniowych. Najlepiej jednak zmielić je najpierw osobno.
Kolejnym sposobem na gęsty, kremowy koktajl jest dodanie pestek (np. słonecznika lub dyni) albo orzechów, te dobrze jest wcześniej (przez noc) namoczyć. Polecam również dodatek masła orzechowego i to nie tylko z orzeszków ziemnych.

2. Równowaga smaków
Do koktajlu (porcja dla 2 osób) warto dodać ok. 1 szklankę (ilość po pokrojeniu składników na niewielkie kawałki) słodkich owoców takich jak jabłko, gruszka, mango, ananas, brzoskwinia, melon, itp. Musimy jednak pamiętać, że koktajl nie powinien być tylko słodki. Gwarantuję, że zdecydowanie zyska na smaku, gdy dodamy do niego jakiś kwaśny dodatek. Może to być po prostu sok z cytryny, ale również kiwi, grejpfrut czy porzeczki.
Smak można również wzbogacić świeżymi ziołami. Oczywistym dodatkiem podczas upałów jest mięta, ale spróbujcie dodać np. bazylię, koperek lub natkę pietruszki.
Niezwykle odświeżający smak uzyskamy również dodając kawałek świeżego imbiru, a zimą polecam eksperymentowanie z innymi przyprawami, np. cynamonem, goździkami czy nawet chili lub pieprzem.
Warto również wzbogacać koktajle o chociaż jeden dodatek warzywny. Może to być tytułowy jarmuż, ale również szpinak, marchewka, burak, seler naciowy, ogórek, pomidor, kapusta, brokuły czy dowolne kiełki. Tak naprawdę wszystko, co nadaje się do spożywania na surowo.

2. Płynna baza
Oczywistym dodatkiem rozrzedzającym koktajle jest woda. I chociaż nie ma ona dodatkowych kalorii (co dla nie których będzie zdecydowanym plusem), to nie ma również wartości odżywczych. Dlatego zwykłą wodę można z powodzeniem zastąpić wodą kokosową, dowolnym mlekiem (roślinnym, orzechowym, owsianym lub zwierzęcym), maślanką, jogurtem, kefirem, a także sokiem owocowym lub popularnym ostatnio napojem aloesowym (dobrze, jeśli nie będzie dosładzany).

3. Kompozycja składników
Można oczywiście tworzyć koktajle ze wszystkich grup produktów, o których wspomniałam, ale nie trzeba i przyznam szczerze, że zwykle to proste zestawienia składników wypadają najlepiej! Czasami 2-3 produkty wystarczą, by cieszyć się pysznym smakiem. Najlepiej jednak po prostu zacząć miksować i sprawdzić, co nam odpowiada, a co nie.

Ale już dość gadania! Pora na koktajl :)

Koktajl owocowy z jarmużem

porcja dla 2-3 osób

Składniki:
  • 1 jabłko
  • 1 banan
  • 1/2 świeżego ananasa (lub odpowiadająca ilość ananasa z puszki)
  • 1 pomarańcza
  • 2 kiwi
  • duża garść jarmużu
  • woda do rozcieńczenia

Owoce myjemy, obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Pomarańczę można również obrać i zmiksować w całości lub wycisnąć z niej sok. Jarmuż dokładnie myjemy i osuszamy. Wszystkie składniki oraz ok. 100-150 ml wody dokładnie blendujemy. W razie potrzeby dodajemy więcej wody. Po uzyskaniu odpowiedniej konsystencji schładzamy lub serwujemy od razu. Można również dodać kostki lodu.


Smacznego!


niedziela, 29 marca 2015

Owsiane batoniki na przekąskę

Każdemu z nas potrzebny jest czasami solidny zastrzyk energii. Na drugie śniadanie, na podwieczorek, przed treningiem, po treningu lub kiedy zwyczajnie mamy ochotę na przekąskę. Mnie zwykle ciągnie wtedy do słodyczy, a jak wiadomo cukier to zło. Haha ;) No dobra, żarty na bok! Biały cukier przecież naprawdę nikomu nie służy. Wiem, że w tej chwili trąci to hipokryzją, bo na blogu słodkości jest całe mnóstwo, jednak przyznam szczerze, że na co dzień rzadko raczę się torcikami i innymi łakociami. Od święta owszem, ale jednak nie za często. Staram się odżywiać zdrowo i z głową, nie odmawiając sobie przy tym odrobiny słodyczy i... Wychodzi to chyba całkiem nieźle. Zazwyczaj ;) Gdy ostatnio po pracy dopadła mnie ochota na coś dobrego na ząb, zajrzałam do lodówki, do szafek i zrobiłam batoniki. Owsiane, bez mąki, bez dodatku tłuszczu i białego cukru (w zasadzie można pominąć nawet ten brązowy). Na dodatek także bez jajek i w ogóle nabiału, a więc wegańskie :D Do tego łatwo można je zamienić w bezglutenowe, używając takich właśnie płatków. No po prostu cud, miód i malina!

Owsiane batoniki bananowe

przepis na ok. 12 niewielkich batoników



Potrzebujemy:
  • 300 g bananów (waga po obraniu)
  • 150 g suszonych owoców - ja użyłam 100 g domowej skórki pomarańczowej i 50 g suszonej żurawiny
  • 100 g pestek - u mnie pół na pół dynia ze słonecznikiem
  • 120 g płatków owsianych (dałam górskie)
  • 20 g brązowego cukru trzcinowego demerara (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni Celsjusza. Suszone owoce kroimy na nieduże kawałki. Banany obieramy i rozgniatamy widelcem, a purée przekładamy do sporej miski. Do bananów dodajemy pokrojone owoce, pestki, płatki owsiane i cukier (jeśli go używamy) i dokładnie mieszamy. Formę wykładamy papierem do pieczenia i wypełniamy przygotowaną mieszanką. Wyrównujemy powierzchnię, porządnie dociskając. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok. 30-35 min., aż wierzch dość mocno się zrumieni. Kroimy od razu po wyjęciu z piekarnika. (Można to zrobić nawet w trakcie pieczenia. Po ok. 20 min. wyjmujemy formę, kroimy podpieczoną masę na odpowiednie kształty, a później dopiekamy jeszcze 10-15 min.) Po upieczeniu odstawiamy na ok. 5-10 min., a po tym czasie wyjmujemy z formy, przekładamy na kratkę i całkowicie studzimy. Gotowe :)


Batoniki po upieczeniu będą miękkie w środku i nieco twardsze z wierzchu. Jeśli chcemy, by pozostały miękkie, przechowujemy je w lodówce, w zamkniętym pojemniku. Trzeba jednak pamiętać, że będą wtedy dość lepkie. Jeśli chcemy tego uniknąć, po ostudzeniu przekładamy je do pojemnika bez przykrycia i również chowamy do lodówki. Tak przechowywane batoniki będą trochę obsychały, co w tym wypadku wcale nie zaszkodzi ;)

Smacznego!

niedziela, 22 lutego 2015

Zdrowe burgery z warzywnymi frytkami

W weekendy mam zwykle trochę więcej czasu na gotowanie i chętnie z tego korzystam. Wolne dni, to także więcej pokus, ale staram się również wtedy nie zapominać o zdrowym odżywianiu. Wychodzi to różnie i czasami wygrywa ochota na jakiś mniej zdrowy smakołyk, jednak przy odrobinie wysiłku można przekształcić niezdrowe danie w całkiem zdrowy, pożywny i smaczny posiłek. Na przykład ostatnio miałam ogromną ochotę na burgera z frytkami. Zaczęłam się zastanawiać z czego jestem w stanie zrezygnować, a co koniecznie chciałabym zjeść. Na wstępnie odrzuciłam bułkę, bo na gotową, hamburgerową nie miałam ochoty, a nie miałam też dość czasu (i ochoty) na pieczenie swojej. Tradycyjną wołowinę zamieniłam na kurczaka, a frytki na pieczone warzywa korzeniowe. Efekt końcowy może i odbiegał od tego, co początkowo chodziło mi po głowie, ale zdał egzamin na piątkę! Da się? Da się! Wyszło pysznie i zdrowo, a przecież o to chodziło :) Polecam wszystkim amatorom domowych burgerów!

Aromatyczne burgery z kurczaka
z pieczonymi frytkami warzywnymi

przepis na 7 sporych kotletów i warzywa dla dwóch osób


Do przygotowania burgerów będziemy potrzebować:
  • ok. 700 g oczyszczonego mięsa z piersi kurczaka
  • 4 małe ząbki czosnku
  • 1 papryczkę piri-piri
  • ok. 2 cm świeżego imbiru
  • mały pęczek kolendry (lub ewentualnie natki pietruszki)
  • 2 czubate łyżki ziaren sezamu
  • 1 jajko
  • 1 łyżkę wody
  • sól morską
  • olej do smażenia

Dodatkowo:
  • 2 duże marchewki
  • 2 średnie buraki
  • 2 łyżki oleju lub oliwy z oliwek
  • 2 łyżki sezamu
  • sól morską

Imbir i czosnek obieramy. Papryczkę przekrawamy wzdłuż i pozbawiamy pestek. Imbir, czosnek i papryczkę drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju i wszystko podsmażamy 1-2 min. Zestawiamy z ognia. Kolendrę płuczemy i również drobno siekamy. Mięso mielimy w maszynce (lub blenderze/rozdrabniaczu) i przekładamy do sporej miski. Dodajemy imbir, czosnek, papryczkę i kolendrę, a także łyżkę zimnej wody, jajko i sezam oraz sól. Całość wyrabiamy ręką na jednolitą masę i odstawiamy do lodówki.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Warzywa myjemy, obieramy i kroimy na frytki. Skrapiamy oliwą, solimy i posypujemy sezamem. Układamy na blasze lub w naczyniu żaroodpornym i wstawiamy do piekarnika na ok. 30 min. (lub aż warzywa będą miękkie i ładnie przypieczone).

Kiedy nasze oszukane frytki się dopiekają, zajmujemy się burgerami. Z mięsa formujemy równiutkie, dość grube (moje miały ok. 2 cm) kotlety. Smażymy na suchej patelni (płaskiej lub grilowej albo na grillu elektrycznym) ok. 5-6 minut z jednej i ok. 4 minuty z drugiej strony (burgery nie mogą być w środku surowe, ale trzeba uważać, by ich nie przesuszyć). Po zdjęciu z patelni odstawiamy na przynajmniej minutę i dopiero wtedy podajemy w towarzystwie pieczonych warzyw.

Smacznego!


PS. A do takiego obiadu koktajl marchewka-pomarańcza :)

PPS. Następnym razem zrobię jeszcze domowy sos ziołowo-czosnkowy! Że też ja wcześniej na to nie wpadłam, a dopiero przy jedzeniu. Pasowałby idealnie ;)

środa, 11 lutego 2015

Nowa kategoria na blogu czyli pierwszy koktajl owocowo-warzywny

Doszły mnie słuchy, że w nowym roku chcecie się trochę odchudzić, a ja Wam ciasta serwuję... ;) Serio, serio? Odchudzanie? No dobrze, skoro naprawdę musicie, zdradzę Wam mój mały trik. Już od jakiegoś czasu staram się lepiej odżywiać, ale to nie było wcale takie proste. Między posiłkami często dopadał mnie głód i sięgałam wtedy zwykle po szybkie, niezdrowe przekąski, rujnując tym samym moje postanowienie o zdrowym odżywianiu. Teraz jestem w pracy na to przygotowana, nie głoduję, ale również się nie opycham. I wiecie co? To działa! :) Mnie udało się ostatnio zrzucić parę kilogramów i być może jest to zasługa właśnie tej małej zmiany. Do pracy pakuję zwykle sałatkę, ale często nie wystarcza to na 8 godzin. Dlatego dodatkowo biorę teraz ze sobą koktajl owocowy lub owocowo-warzywny. To tylko chwila pracy dzień wcześniej wieczorem, a następnego dnia pozwala on uciszyć nieznośnie burczący brzuch oraz zaspokoić głód na zaskakująco długo. Poza tym takie koktajle są bardzo zdrowe i równie smaczne. Nie wierzycie? Polecam chociaż spróbować, bo może się okazać, że tak jak ja na stałe włączycie je do swojego menu ;)

Kremowy, zielony koktajl owocowy ze szpinakiem

porcja dla dwóch osób


Należy przygotować:
  • dojrzałe awokado
  • banana
  • kiwi
  • sok z 1 cytryny
  • dużą garść szpinaku
  • wodę do rozcieńczenia

Banana oraz kiwi obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Awokado przekrawamy wzdłuż, wyjmujemy pestkę i wydrążamy miąższ. Pokrojone owoce, umyty szpinak oraz wyciśnięty sok z cytryny blendujemy dokładnie, aż koktajl będzie miał jednolity kolor i kremową konsystencję. Dodajemy tyle wody, by uzyskać pożądaną gęstość (ja dodałam ok. 150 ml, ale można dodać trochę więcej). Podajemy w wysokich szklankach :)

Na zdrowie!

niedziela, 19 października 2014

Sałatka z tuńczykiem

Słodycze, słodycze. Większość z nas je lubi, jednak samymi słodyczami żyć się nie da. (A nawet gdyby się dało, to jest przecież tyle innych, cudownych rzeczy!) Dlatego teraz, dla odmiany po dwóch słodkich postach - sałatka. Jedna z tych, które polecam na posiłek poza domem, na wynos. Do szkoły, na uczelnię, do pracy czy w podróż - nadaje się w sam raz. Jest sycąca, bo z ryżem, a żeby było zdrowiej - z brązowym. Do tego warzywa i zdrowe tłuszcze oraz białko. Jeśli ktoś chce, to sól w tym wypadku można bez szkody dla smaku pominąć, chociaż ja akurat dodałam jej szczyptę. Wprawdzie tuńczyk z puszki jest jest dość kontrowersyjny i tak do końca nie wiadomo, czy jest zdrowy czy też nie. Jednak mimo wszystko jest na pewno zdrowszy niż jadane zwykle na mieście fast foody. Tak czy tak, proponowana dzisiaj sałatka to pełnowartościowy posiłek, który w razie potrzeby z powodzeniem zastąpi obiad. Mnie czasami ratuje przed zjedzeniem słodkiej bułki lub hot-doga. Polecam ją wszystkim zabieganym i nie mającym na nic czasu, bo jej przyrządzenie to tylko chwilka, a później nie trzeba się martwić o prowiant. Sałatkę można przygotować na dwa sposoby, jeden z nich jest szybki (wersja z nawiasów), drugi wręcz ekspresowy ;) Polecam ją też na wszystkie rodzinne uroczystości zamiast tradycyjnej, ociekającej majonezem sałatki warzywnej. Zaręczam, że zniknie ze stołu równie szybko, a może i szybciej.

Sałatka obiadowa z brązowym ryżem i tuńczykiem

porcja w sam raz na imprezę lub dla 4-5 osób na obiad na wynos



Potrzebujemy:
  • 2 puszki tuńczyka w dużych kawałkach w sosie własnym (może być też w bulionie lub w wodzie, ale raczej nie w oleju)
  • 1 puszkę kukurydzy (jeśli macie więcej czasu polecam ziarenka z jednej, ugotowanej kolby)
  • 1 puszkę czerwonej lub białej fasoli (i znów - jeśli dysponujecie czasem, to polecam ugotowanie odpowiadającej ilości fasoli "jaś")
  • 1 średnią paprykę (moja była żółto-zielona)
  • 4-5 ogórków konserwowych (najlepiej lekko pikantnych)
  • 1 pora
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 100 g (1 woreczek) brązowego ryżu
  • 5 łyżek dobrego oleju lub oliwy (ja użyłam niefiltrowanego, nierafinowanego i tłoczonego na zimno oleju słonecznikowego, który dał dodatkowo ciekawy, słonecznikowy posmak)
  • przyprawy: biały pieprz, sól (niekoniecznie)

Ryż gotujemy według instrukcji na opakowaniu (zwykle przez ok. 30 min.) i odcedzamy. Pora kroimy drobno, przekładamy na durszlak i przelewamy wrzątkiem. Odstawiamy do obcieknięcia. W tym czasie szczypiorek siekamy, a paprykę i ogórki kroimy w drobną kostkę. Kukurydzę, fasolę i tuńczyka odcedzamy z zalewy. W dużej misce łączymy wszystkie warzywa, ugotowany ryż i tuńczyka. Dodajemy olej oraz przyprawy i dokładnie mieszamy. W razie potrzeby jeszcze raz doprawiamy.

Sałatkę przechowujemy w lodówce. Najlepiej smakuje oczywiście następnego dnia po przygotowaniu, gdy wszystkie smaki już się przegryzą, jednak można ją podać również od razu.

Smacznego!


Inne wersje:
  • Zamiast brązowego ryżu można dodać kuskus lub ugotowane i pokrojone w kostkę ziemniaki.
  • Natomiast zamiast oleju/oliwy - jogurt naturalny.



PS. Zdjęcia niestety robiłam na szybko i tuż przed wyjściem do pracy, ale obiecuję, że je podmienię, jak tylko znów zrobię dzisiejszą sałatkę ;)

poniedziałek, 26 maja 2014

Kolejne roladki, tym razem z mięsa mielonego

Z okazji Dnia Matki, a przy okazji również moich imienin postanowiłam się zmobilizować i dodać nowy przepis. To kolejny pomysł na zdrowy, względnie dietetyczny obiad, którego przygotowanie nie powinno przysporzyć Wam żadnych problemów. Nam bardzo smakował i na pewno powtórzę to danie nie raz i nie dwa, a może pojawią się jakieś nowe warianty ;) Jeśli chcecie go wypróbować, to wystarczy tylko chwilka pracy, hop do piekarnika i danie gotowe. Żeby też wszystko było takie proste ;)

Roladki z mięsa mielonego z warzywami

(przepis na 12 niewielkich roladek)


Do przygotowania roladek będziemy potrzebować:
  • 0,5 kg mielonego mięsa z kurczaka/indyka
  • 4 łyżki bułki tartej
  • 1 jajko
  • 3-4 niewielkie ogórki konserwowe
  • 1/2 cukinii
  • 1/2 papryki
  • przyprawy: zioła prowansalskie (lub inne ulubione, np. majeranek lub tymianek), sól morska, świeżo mielony czarny pieprz
  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek

Dodatkowo do roladek proponuję (porcja dla 2 osób):
  • 3-4 ziemniaki
  • ok. 25 dag pieczarek
  • przyprawy: sól morska, zioła (te same, których użyliśmy do mięsa)

Mięso mielone mieszamy z jajkiem, bułką tartą i przyprawami na jednolitą, dość zwięzłą masę, odstawiamy na czas krojenia warzyw do lodówki. Ogórki, paprykę i cukinię kroimy w zbliżonej długości grube słupki. Na płaskie powierzchni rozwijamy kawałek folii aluminiowej lub spożywczej i smarujemy go cienko oliwą. Łyżką nabieramy porcję mięsa, którą układamy na folii i forujemy w prostokąt o grubości ok. 0,5 cm, którego krótszy bok będzie ciut dłuższy od naszych warzywnych słupków. Przy jednym z jego krótszych boków układamy po kawałku każdego warzywa i ciasno zwijamy, pomagając sobie przy tym folią. Zaklejamy boki, by warzywa nie wystawały. Postępujemy tak aż do wykorzystania całego mięsa, w razie potrzeby ponownie natłuszczając folię. Zwinięte roladki układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i pieczemy w nagrzanym do 190 stopni C piekarniku przez ok. 35 min. W trakcie pieczenia można je raz odwrócić, by równomiernie się zrumieniły.


Ja roladki podałam z pieczonymi ziemniakami i pieczarkami. Ziemniaki pokroiłam wcześniej w ósemki, skropiłam oliwą, posypałam solą i ziołami, wymieszałam, ułożyłam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, a następnie wstawiłam do piekarnika na 10 min. przed włożeniem roladek. Pieczarki natomiast opłukałam i lekko posoliłam, a później wstawiłam do piekarnika równocześnie z mięsem. Tym sposobem wszystko było gotowe o tej samej porze :) Serdecznie polecam taki sposób przygotowywania obiadu!

Może roladki nie wyglądają bardzo wykwintnie i elegancko,
ale za to są przepyszne :) Smacznego!

niedziela, 11 maja 2014

Roladki z polędwicy wieprzowej i sezonowych warzyw

Od jakiegoś czasu staram się, by nasze obiady były nie tylko smaczne, ale również zdrowsze. Nie zawsze to wychodzi, ale tak jak napisałam, staram się, by tak było ;) Oznacza to ograniczenie cukru, soli, a także tłuszczu (głównie oleju) i wszelkich pustych kalorii. Kilka propozycji tego typu obiadów pojawiło się już na blogu. np. minizapiekanki z rybą i warzywamizimowa sola sauténietypowe klopsiki w delikatnym sosie pomidorowymdelikatna zupa porowa z kukurydzą i kurczakiemproste i szybkie, wegetariańskie leczozupa pomidorowo-imbirowa z zieloną soczewicą. Przyzwyczajam się do tego, by piec, zamiast smażyć i wykorzystywać w kuchni jak najwięcej warzyw. Przepis, który chcę dziś zaprezentować to kwintesencja zdrowego, pięknego, a także pysznego jedzenia :)

Roladki z polędwicy wieprzowej nadziane cukinią oraz kolorową papryką

(porcja dla 2-3 osób)


Potrzebujemy:
  • 1 sporą polędwicę wieprzową (moja ważyła ok. 0,5 kg)
  • 1 cukinię
  • 1/2 żółtej papryki
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1 puszkę pomidorów
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 100 g brązowego, naturalnego ryżu
  • przyprawy: sól morską, świeżo mielony czarny pieprz, tymianek, 0,5 łyżeczki cukru
  • 2 łyżki (+ odrobinę do natłuszczenia naczynia) oliwy (użyłam czosnkowej)

Polędwicę oczyszczamy z błon i tłuszczu i nacinamy z dwóch przeciwnych stron tak, by powstał jeden, duży płat. Mięso następnie przekrawamy na pół (w poprzek) i delikatnie rozbijamy każdy kawałek. Oprószamy solą, pieprzem i tymiankiem i odstawiamy na bok. 1/2 cukinii kroimy wzdłuż na cieniutkie plasterki (ja użyłam do tego tej strony tarki, która pozwala kroić np. ogórki na mizerię), które następnie docinamy tak, by zmieściły się na naszej polędwicy. 1/4 czerwonej i żółtej papryki kroimy w paseczki. Plastry cukinii układamy na mięsie, a na niej, z jednej strony paski obu papryk. Każdy kawałek ciasno zwijamy i okręcamy nitką (można też spiąć je wykałaczkami, ale ich akurat nie posiadałam). Na patelni rozgrzewamy oliwę. Podsmażamy nasze polędwiczki krótko, ale na mocnym ogniu i ze wszystkich stron do czasu, aż się trochę zrumienią. Roladki przekładamy wtedy do lekko natłuszczonego naczynia żaroodpornego, zlewamy do niego sok, który puściły podczas smażenia i pieczemy w nagrzanym do 180 stopni C piekarniku przez 35-40 min.



W tym czasie gotujemy w lekko osolonej wodzie ryż (mój brązowy gotuje się akurat 30 min.) i przygotowujemy leczo. Resztę cukinii i obu papryk kroimy na niewielkie, równe kawałki, np. w paski. Paprykę wrzucamy na rozgrzaną patelnię (ja użyłam tej patelni, na której smażyłam polędwiczki, i która pozostała po tym lekko tłusta). Podsmażamy 4-5 min. i dodajemy cukinię. Po ok. 1-2 min. dodajemy również pomidory z puszki i koncentrat. Doprawiamy solą, pieprzem, cukrem oraz tymiankiem i dusimy do chwili, kiedy warzywa zmiękną, ale zachowają ładny kształt.

Upieczone polędwiczki uwalniamy z nitek i odkładamy na 2 min, by odpoczęły. W tym czasie na talerze wykładamy ugotowany ryż oraz leczo. Roladki kroimy w plastry i układamy na ryżu i warzywach. Podajemy od razu :)



Smacznego!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Klasyka w nieco innym wydaniu, czyli zupa pomidorowa z imbirem i soczewicą

Zima coś szybko sobie poszła. Pytanie, czy na dobre? Ja wcale nie będę za nią płakać, ale coś nie chce mi się wierzyć, że tak łatwo nam odpuści. Chyba byłoby za szybko, za łatwo i zbyt bezboleśnie. Co prawda trochę przymroziło, jednak tylko chwilowo. Mimo to jak dla mnie wystarczy i chociaż mam nadzieję, że teraz to już tylko coraz cieplej będzie, to wolę się przygotować na powrót zimna. I gdyby jednak zima postanowiła wrócić, to mam w zanadrzu tajną broń. Danie z serii brzydkie a dobre. Pyszną, gęstą, rozgrzewającą, szybką i do tego zdrową zupę... pomidorową :D Co w niej takiego wyjątkowego? Przede wszystkim smak. Daje niezłego kopa, kiedy potrzeba doładować baterie. Jest bardzo pożywna i sycąca (spokojnie może stanowić samodzielny posiłek, nie trzeba już do niej pieczywa, zdecydowanie można się najeść samą). Mimo to nadaje się też dla osób na diecie. Na dodatek wychodzi naprawdę niedroga. Czego chcieć więcej?

Zupa pomidorowo-imbirowa z zieloną soczewicą

(porcja dla 4-5 osób)




Należy przygotować:
  • 100 g zielonej soczewicy (1/2 szklanki)
  • 1 czerwoną cebulę
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru długości ok. 5 cm
  • 1 puszkę krojonych pomidorów bez skóry
  • 1 udko z kurczaka
  • 100 g domowego przecieru pomidorowego (lub dobrej jakości koncentratu)
  • 100 ml płynnej śmietanki 12-18% (w wersji odchudzonej doskonale sprawdzi się mleko)
  • przyprawy: 1 ziarno ziela angielskiego, 1 liść laurowy, 1 łyżeczkę kurkumy, 1 łyżeczkę słodkiej mielonej papryki, 1/2 łyżeczki cynamonu, 1 łyżeczkę curry, szczyptę kardamonu, sól, biały pieprz
  • olej do smażenia

Udko zalewamy wodą (ok. 800 ml), dodajemy ziele angielskie, listek laurowy, kurkumę, słodką paprykę i gotujemy do miękkości. W czasie gdy kurczak się gotuje, cebulę i czosnek siekamy w drobną kostkę. Imbir ścieramy na drobnych oczkach lub również drobniutko siekamy. Wszystko wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju (wystarczy 1 łyżka) i smażymy 3-4 min. Ugotowane udko wyjmujemy z bulionu, który przecedzamy i wlewamy z powrotem do garnka. Dodajemy puszkę pomidorów, opłukaną soczewicę oraz podsmażoną cebulkę z czosnkiem i imbirem. Doprawiamy cynamonem, curry, kardamonem i białym pieprzem. Gotujemy, aż soczewica zmięknie. (Potrwa to ok. 30 min.) Kurczaka obieramy z mięsa i dodajemy do zupy. Na koniec całość solimy i dolewamy śmietanki (lub mleka). Dokładnie wszystko mieszamy, próbujemy i w razie potrzeby jeszcze doprawiamy. Podajemy od razu. Smacznego!

Mówię Wam, pyyyyycha :)

sobota, 8 lutego 2014

Proste i szybkie, wegetariańskie leczo

Od niemal 1,5 roku, czyli od czasu, gdy mam stałą pracę na pełen etat, miałam pewien problem. Ok. godz. 12, czasem wcześniej robiłam się potwornie głodna. Trzeba więc było coś zjeść, a przekąska musiała być na tyle sycąca, bym mogła bez trudu wytrzymać do obiadokolacji, którą przygotowuję zwykle dopiero po powrocie do domu. Często te moje przegryzki nie były najzdrowsze. Zdarzały się kanapki, wafle ryżowe, twarożki i owoce, ale przeważały jednak drożdżówki i inne słodkości. Kaloryczne i niezdrowe. Czasami zabierałam ze sobą dania obiadowe z poprzedniego dnia, ale wtedy jadałam dwa obiady. Jeden w pracy, a drugi w domu. To też nie było najlepsze rozwiązanie. Dodajmy do tego pracę siedzącą i otrzymujemy prostą receptę na to, jak bez trudu zyskać na wadze. Na szczęście dość szybko nadeszło olśnienie. Sałatki! Miks warzyw (i nie tylko) z dobrym sosem, do tego np. bułka grahamka i pełnowartościowy posiłek gotowy. Od jakiegoś czasu zabieram ze sobą do pracy przygotowane dzień wcześniej pudełeczko z pyszną zawartością. W ten sposób nie głoduję, nie opycham się i jestem przeszczęśliwa. Zdarzają się wprawdzie wpadki. A to nie zdążę, a to zapomnę, ale zwykle nie mam takich problemów. Jest za to inny. Zima! Sałatkę czy surówkę do czasu zjedzenia trzymam oczywiście w lodówce, więc jest zimna. Sama myśl o takim posiłku, gdy za oknem panują minusowe temperatury, nie nastraja zbyt pozytywnie. W związku z tym mój cudowny pomysł trafił szlag, jak tylko nadeszły mrozy. Chciałam czegoś ciepłego, czegoś co rozgrzeje i da energię do dalszej pracy, ale nie zrujnuje przy tym mojej sylwetki. Jednym z dań spełniających te kryteria, jest wegetariańskie leczo. Proste, szybkie i sycące. Bez boczusia, bez kiełbaski, za to z papryką i cukinią. Można je sobie dowolnie urozmaicać. Raz dodać kukurydzę, raz czerwoną fasolę, a innym razem grilowanego kurczaka. Dziś jednak przepis na wersję podstawową.

Wegetariańskie leczo

(porcja dla 2 lub 4 osób, w zależności od tego, czy leczo będzie waszym samodzielnym posiłkiem, czy tylko dodatkiem do niego)




Należy przygotować:
  • 2 czerwone papryki
  • 1 cukinię
  • 1 cebulę
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 100 g dobrej jakości przecieru pomidorowego lub passaty
  • 1 łyżka oleju
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz, słodką mieloną paprykę, zioła prowansalskie, płaską łyżeczkę cukru

Cebulę kroimy wzdłuż na pół, później jeszcze raz na pół, a na koniec w plasterki (nie bardzo cienko). Wychodzą z tego takie półpiórka. Czosnek siekamy. Papryki i cukinię kroimy w paseczki. W garnku o grubym dnie rozgrzewamy łyżkę oleju i podsmażamy na nim najpierw cebulę. Kiedy się zrumieni dodajemy czosnek i paprykę. Pozostawiamy na ok. 2-3 min., a gdy leciutko zmięknie, dodajemy cukinię. Całość zalewamy pomidorami z puszki. Dodajemy też przecier pomidorowy i przyprawy. Dusimy do uzyskania pożądanej miękkości warzyw. Pilnujemy jednak, by się nie rozgotowały i nie straciły ładnych kształtów. Mnie najbardziej smakują lekko al dente. W razie potrzeby doprawiamy.

Mój lunch do pracy gotowy :)

Leczo podajemy jako samodzielną potrawę, np. w towarzystwie pełnoziarnistego pieczywa lub jako dodatek do mięs. Smakuje wyśmienicie również z ryżem, kaszą czy razowym makaronem. Można także podać do niego upieczone na złoto ziemniaczki. Dowolność jest duża. Ogranicza nas jedynie własny smak i kulinarna fantazja. Polecam serdecznie!

wtorek, 4 lutego 2014

Delikatna zupa porowa z kukurydzą i kurczakiem

Kiedy przychodzę zmarznięta do domu nie ma jak miska parującej zupy. Dlatego o tej porze roku tego typu obiady goszczą na naszym stole przynajmniej raz w tygodniu. (Jednak porcja wychodzi zazwyczaj tak duża, że jemy je przez dwa, a nawet trzy dni.) Wprawdzie te najbardziej zimowe takie jak: grochówka, żurek, zalewajka, a także wszystkie inne, gęste i zawiesiste zupy mogą być prawdziwą bombą kalorii, to wcale nie oznacza, że wszystkie muszą być właśnie takie. Mnie zupa kojarzy się raczej z lekkim, zdrowym posiłkiem. Z dużą ilością warzyw i na bulionie z kurczaka. Takie chyba lubię najbardziej. Zabielone małą ilością śmietany lub mleka (to taki mój sposób na odchudzenie wielu potraw) nie będą ogromnym występkiem nawet na diecie. Na pewno są zaś zdrową, wartościową propozycją obiadową i nie należy o nich zapominać. Ja właśnie upichciłam duży gar jednej z moich ulubionych (piszę tak chyba o każdej) zup. Bardzo lubię pory, więc pojawiają się one często w moim menu, również w zupach. Jedna już dawno pojawiła się na blogu (a znajdziecie ją tutaj), dziś pora na kolejną :)

Zupa porowa z kukurydzą na udkach kurczaka

(porcja dla 7-8 osób)




Będziemy potrzebować:
  • 2 udka z kurczaka
  • 1 dużego pora
  • 2 cebulki dymki
  • 2 ząbki czosnku
  • 3/4 puszki kukurydzy
  • 1 kg ziemniaków
  • 100 ml płynnej śmietanki 12% lub tłustego mleka
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz, 2 ziarna ziela angielskiego, 2 listki laurowe

Udka z kurczaka zalewamy ok. 2,5 l wody, dodajemy ziarna ziela angielskiego, listki laurowe, stawiamy na średni ogień i gotujemy do miękkości. W tym czasie pora bardzo dokładnie myjemy i cienko kroimy. Białą część można pokroić w talarki, a liście w paseczki. Czosnek ciekamy drobno, a dymki kroimy w piórka. Na dużej patelni rozpuszczamy łyżkę masła. Podsmażamy najpierw czosnek i cebulkę, a kiedy się delikatnie zrumienią, dodajemy pora. Smażymy, co chwilę mieszając przez ok. 4-5 min. i odstawiamy na bok. Ziemniaki obieramy, oczyszczamy i kroimy w niewielką kostkę. Kiedy kurczak jest już miękki, wyjmujemy go z bulionu, który następnie przecedzamy przez drobne sitko i wlewamy z powrotem do garnka. Do bulionu wrzucamy pokrojone ziemniaki oraz kukurydzę wraz z zalewą. Całość solimy i ustawiamy na średnim ogniu. Kiedy ziemniaki zmiękną, dodajemy zawartość patelni i gotujemy jeszcze ok. 4 min. Doprawiamy solą i świeżo mielonym, czarnym pieprzem, a na koniec wlewamy 100 ml płynnej śmietanki lub mleka.

Podajemy posypaną świeżymi ziołami (np. kolendrą) lub szczypiorkiem,
o czym ja oczywiście zapomniałam ;) Smacznego!

piątek, 31 stycznia 2014

Nietypowe klopsiki w delikatnym sosie pomidorowym

Ostatnio jem zdecydowanie więcej ryb, z czego jestem oczywiście bardzo zadowolona, ale chętnie wracam do mojego ukochanego kurczaka. Mało to wyszukane, ale naprawdę uwielbiam drób i to prawie pod każdą postacią. Chyba tylko za skrzydełkami nie przepadam. Zresztą raczej z powodów praktycznych aniżeli za sprawą ich walorów smakowych. I tak, po kilku rybnych daniach wpadł mi do głowy pewien pomysł. Nie byłabym sobą, gdybym raz na jakiś czas nie poeksperymentowała trochę, a ten eksperyment muszę zaliczyć do zdecydowanie udanych. Otwarcie przyznaję, że nie ufam gotowemu mięsu mielonemu. Kto wie, co tam do środka pakują? Ja nie wiem, ale już kilka razy zdarzyło mi się znaleźć podejrzanie wyglądające kawałki. To mnie skutecznie zniechęciło. W okolicznych sklepach na moje nieszczęście nie mielą wskazanego kawałka mięsa, a ja maszynki w domu nie posiadam (malaksera, blendera czy innego cuda też). Pozostało mi więc spróbować jakoś tę moją pierś z kurczaka na mielonkę zamienić w inny sposób. Z mięsem na pierogi i paszteciki się udało, więc dlaczego i tym razem miałoby się nie udać? Jak pomyślałam, tak zrobiłam i mięso potraktowałam tasakiem. Efekt? Znacznie odbiegał od tradycyjnego mielonego, ale mnie zachwycił! Przede wszystkim czułam, że jem mięso! A nie jakąś papkę o wątpliwym kolorze. Kurczak był świeży. No, na 99 % ;) Poza tym była to kurka z dobrego źródła. Wiedziałam też, co do tych moich kotlecików włożyłam i byłam pewna, że to co jem, jest zdrowe i dobrej jakości. Dodatkowo moje danie jest na pewno lżejsze niż tradycyjne, tłuste mielone. Same korzyści :) Właśnie dlatego ten mój eksperyment na stałe zagości w naszym menu. Polecam gorąco!

Siekane klopsiki drobiowe z oliwkami

(porcja dla 5-6 osób)




Do ich przygotowania należy przygotować:
  • 65-70 dag piersi z kurczaka (u mnie trzy pojedyncze)
  • 5-7 ciemnych oliwek
  • 1 cebulka dymka ze szczypiorkiem
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 niewielkie jajka
  • 3 łyżki + trochę do obtoczenia mielonych płatków owsianych, otrąb lub bułki tartej
  • 500 g passaty pomidorowej (lub dobrego, domowego przecieru)
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz, 1 łyżeczka cukru

Kurczaka myjemy i oczyszczamy. Następnie kroimy na niewielkie kawałki i porcjami drobno (jak najdrobniej) siekamy. Siekamy również czosnek, dymkę i szczypiorek. Oliwki kroimy w cienkie półplasterki. Mięso łączymy z dwoma jajkami, czosnkiem, szczypiorkiem, oliwkami, a także 3 czubatymi łyżkami mielonych płatków owsianych, otrąb lub w ostateczności bułki tartej. Doprawiamy solą i pieprzem, odstawiamy na ok. 10 min. do lodówki. W tym czasie w głębokim rondlu na 1 łyżeczce oleju podsmażamy cebulkę, którą następnie zalewamy passatą pomidorową i 1 szklanką wody. Sos doprawiamy solą, pieprzem i płaską łyżeczką cukru. Zagotowujemy i zmniejszamy ogień do minimum. Z mięsa lepimy spore klopsiki i obtaczamy w mielonych płatkach (lub bułce tartej). Smażymy krótko z obu stron na minimalnej ilości oleju (u mnie po 1 łyżce na 1 partię klopsików). Ja smażyłam swoje w dwóch partiach i było to zdecydowanie wygodniejsze, niż smażenie wszystkich na raz.

W trakcie smażenia :)

Zrumienione kotleciki przekładamy do ciepłego sosu i dusimy ok. 20 min. Po tym czasie można jednego sprawdzić, ale powinny być już gotowe. Na koniec możemy zabielić sos dwoma łyżkami śmietany. Śmietanę hartujemy najpierw kilkoma łyżkami gorącego sosu i dopiero dodajemy do całości. Podajemy na ciepło np. z brązowym ryżem lub kaszą, posypane posiekanym szczypiorkiem. Smacznego!

Co Wy na to? ;)

wtorek, 28 stycznia 2014

Zimowa sola sauté

Wprawdzie dopiero w drugiej połowie stycznia, ale w końcu przyszły mrozy i spadł śnieg. Zrobiło się ślisko, biało, zimowo :) Niektórzy z utęsknieniem czekali, aż przyjdzie, inni woleliby, żeby w ogóle nas nie odwiedzała w tym roku. Jednak taka kolej rzeczy. Taki mamy klimat ;) Zima zadomowiła się u nas na dobre i raczej tak prędko jej nie wygonimy. Ja chyba nawet lubię tę porę roku. Chyba, bo... No cóż, jestem okropnym zmarzluchem i nawet najcieplejsza kurtka niewiele mi pomaga. Jednak staram się jak mogę, owijam szalikiem i udało mi się jeszcze nie zamarznąć. Chłody mają wpływ nie tylko na nasze samopoczucie, ale i na to, co jemy. Przychodzi wtedy ochota na cięższe, gęste, pikantne i grzejące brzuszki potrawy. Niestety nie są one ani najzdrowsze, ani najlepsze dla sylwetki ;) Nawet ja kręcę nosem na sałatki, kiedy za oknem temperatura spada poniżej zera, dlatego muszę kombinować tak, by i wilk był syty, i owca cała. Danie, które chcę Wam dzisiaj zaproponować, może spokojnie zastąpić gęsty, tłuściutki gulasz, fasolkę po bretońsku czy inne zimowe przysmaki. Nie zamierzam w ogóle ich sobie odmawiać, ale czasami po prostu trzeba zjeść coś innego. Może... Rybkę? Tak, wiem. Znowu :) I nie po raz ostatni. Ryby na blogu pojawiały się do tej pory bardzo rzadko, więc przyszła pora to zmienić. Są przecież zdrowe i wartościowe, a pasuje do nich prawie wszystko. Tym razem w roli dodatków naturalny, brązowy ryż i szpinak. Zapraszam.

Sola ze szpinakiem i brązowym ryżem

(porcja dla 2 osób)



Należy przygotować:
  • 2 duże filety z soli
  • 1/2 cytryny
  • 1 ząbek czosnku
  • 200 g świeżego szpinaku
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany 18% (najlepiej takiej do zup lub sosów)
  • 100 g naturalnego, brązowego ryżu
  • przyprawy: sól, czarny pieprz, rozmaryn
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 łyżka oleju do smażenia

Na początek wstawiamy wodę na ryż. W czasie, kiedy się gotuje, filety oprószamy solą, świeżo mielonym pieprzem, odrobiną suszonego rozmarynu i skrapiamy sokiem z 1/4 cytryny. Odstawiamy w chłodne miejsce. Wrzątek solimy i wrzucamy do niego ryż. Gotujemy według instrukcji na opakowaniu (w przypadku brązowego ryżu będzie to ok. 30 min.). Teraz mamy chwilę dla siebie :) Kiedy do końca gotowania ryżu zostanie ok. 15-12 min., możemy zabrać się za szpinak. Oczyszczamy i płuczemy go dokładnie, osuszamy i siekamy lub rwiemy na mniejsze kawałki. Czosnek siekamy drobno lub przeciskamy przez praskę. Na patelni mocno rozgrzewamy łyżkę oleju (uwaga, by nie przypalić!), na którym następnie smażymy rybę. Filety smażymy po ok. 2 min. z każdej strony. Kiedy ryba się smaży, w małym rondelku rozgrzewamy łyżeczkę masła. Na tłuszczu podsmażamy czosnek. Tylko chwilę, aż delikatnie się zarumieni i odda smak. Dodajemy szpinak. Podsmażamy minutę. Dodajemy śmietanę i dusimy jeszcze ok. 2 min. Doprawiamy solą i pieprzem. Ryż odcedzamy i przekładamy na talerze. Obok kładziemy po jednym filecie ryby, na którym układamy szpinak. Podajemy z cząstką cytryny. Smacznego!

sobota, 25 stycznia 2014

Minizapiekanki z rybą i warzywami

Tak, tak. Mnie również to dopadło. Postanowiłam lepiej i zdrowiej się odżywiać. Zrezygnować z większości pustych kalorii na rzecz wartościowych produktów, czyli mówiąc krótko, oznacza to koniec śmieciowego jedzenia. Byłabym przeszczęśliwa, gdyby udało mi się już na stałe zmienić swoje żywieniowe nawyki, które obecnie nie są chyba takie znów najlepsze. Nie zamierzam jednak pozbawiać się przyjemności jedzenia. Co to, to nie. Nie przeżyłabym tego ;) A już na pewno długo bym tak nie wytrzymała. Dlatego moje posiłki muszą być nie tylko zdrowe, ale również smaczne. W związku z tym, że po Nowym Roku na blogu i na fb dostałam kilka próśb o dania nieco bardziej dietetyczne, nie pozostało mi nic innego, jak przedstawić Wam moje propozycje na lżejsze i trochę odchudzone posiłki. A więc... z nowym rokiem - lżejszym krokiem :) Kto jest ze mną?

Sola zapiekana z ziemniakami, cebulą i papryką

(przepis na dwie porcje)


Będziemy potrzebować:
  • 3-4 ziemniaki (w zależności od wielkości i apetytu)
  • 1 czerwoną paprykę
  • 1/2 cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 duże filety z soli (jeśli są małe to polecam 3, a nawet 4)
  • przyprawy: sól, świeżo mielony czarny pieprz, tymianek, słodką mieloną paprykę
  • ok. 2-3 łyżki oleju
  • trochę soku z cytryny

Jeden ząbek czosnku siekamy drobno. Rybę oprószamy solą, pieprzem, papryką oraz tymiankiem, skrapiamy sokiem z cytryny, nacieramy pokrojonym ząbkiem czosnku i odstawiamy do lodówki. W tym czasie cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na 1 łyżce oleju, aż będzie szklista. Ziemniaki podgotowujemy chwilę w dobrze osolonej wodzie (nie gotujemy do miękkości!), odcedzamy i kroimy w plastry. Paprykę kroimy w paski. Foremki delikatnie natłuszczamy i układamy w nich najpierw jedną warstwę ziemniaków, które oprószamy papryką i tymiankiem, a następnie kolejną. Wierzchnią warstwę również posypujemy przyprawami. Na ziemniakach układamy filet ryby (jeśli się nie mieści w całości, to docinamy i dopasowujemy do formy tak, by stanowił całą jedną warstwę), a na nim kolejno cebulę i paprykę. Całość posypujemy tymiankiem i odrobiną soli, a także skrapiamy olejem. Na koniec wciskamy między warzywa zmiażdżony ząbek czosnku (po jednym na porcję). Zapiekamy w 180 stopniach najpierw pod przykryciem (lub w rękawie z folii aluminiowej) przez ok. 15 min., później foremki odkrywamy i pieczemy kolejne 15 min. Wyjmujemy z piekarnika i od razu podajemy. Uwaga gorące ;)

Widoczne na zdjęciach foremki,
to mój ulubiony łup z tegorocznych wyprzedaży.
Brakowało mi takich jednoosobowych, a te urzekły mnie kolorami i kształtem :)
Prawda, że urocze?
Smacznego!

piątek, 21 czerwca 2013

Kurczak na sałacie, czyli obiad w upalny dzień

Uff jak gorąco. Na dworze ledwo da się wytrzymać, ale jakkolwiek by było mamy wreszcie lato. Już pierwszego dnia powitało nas gorącym, parnym, odrobinę burzowym powietrzem i chociaż należę raczej do ciepłolubnych osób, to chyba jednak umiar jest wskazany we wszystkim. Kto lubi, jak mu pot kapie z nosa? No kto? Chyba że podczas ćwiczeń. Wtedy to już co innego ;) Poza tym ciągle słyszę, że w taką pogodę, to nikomu nic się nie chce. Ok, w tym akurat coś jest. Mnie w taki skwar na pewno nie chce się stać w kuchni przy rozgrzanej i rozpalonej kuchence. Jeść też jakby trochę mniej się chce. Na pewno odeszła ochota na ciężkie, gęste, pikantne i gorące. Już wcześniej pisałam, że największym dobrodziejstwem obecnej pory roku są warzywa i owoce. Do tej pory jeszcze mi się chciało wykorzystywać je do gotowania i pieczenia, ale teraz zarządzam strajk. Najlepsze jedzenie na taki upał? Zielone, surowe i ekspresowe :) Taka jest moja dzisiejsza propozycja. Kusi kolorem i lekkością sezonowych warzyw w towarzystwie aromatycznego kurczaka. Uwodzi aromatem oliwy z oliwek z cytrusową nutką, która całości nadaje ciekawego charakteru. Po prostu zestaw idealny. Jest to obiad z cyklu w mniej niż pół godziny, a jednocześnie porcja zdrowia na talerzu. Nie ma w nim zbędnych zapychaczy, a przy tym syci i satysfakcjonuje. Coś mi się wydaje, że tego typu dania będę teraz serwować znacznie częściej ;) A może i Was zainspiruję?

Grillowany kurczak na wiosennej sałacie

porcja dla 4 osób



Będziemy potrzebować:
  • 2 spore piersi z kurczaka
  • 1 główkę sałaty lodowej
  • 2 nie za duże ogórki
  • 1 pęczek rzodkiewek
  • 1 sporą młodą cebulkę ze szczypiorkiem
  • przyprawy: sól morską, świeżo mielony czarny pieprz
  • cytrynową oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia (może być też zwykła z dodatkiem soku i otartej skórki z cytryny)

Piersi z kurczaka myjemy i oczyszczamy, a następnie przekrawamy każdą wzdłuż. Powstałe w ten sposób kotleciki oprószamy solą i pieprzem oraz skrapiamy cytrynową oliwą i odstawiamy do lodówki (dobrze byłoby co najmniej na 2 godz., ale jeśli nam się spieszy, to chociaż na czas przygotowania sałaty). Warzywa dokładnie myjemy. Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki, ogórki i rzodkiewki kroimy w półplasterki, a cebulkę w piórka. Szczypiorek siekamy dość grubo (lub jak kto lubi). Wszystkie umieszczamy w sporej misce, delikatnie doprawiamy solą i pieprzem, a także skrapiamy aromatyzowaną oliwą. Mieszamy i odstawiamy do lodówki. Kurczaka szybko obsmażamy na grillu elektrycznym lub na patelni. Zdejmujemy i dajemy chwilę odsapnąć. W tym czasie na talerze nakładamy spore porcje warzyw. Po kilku (2-3) minutach kurczaka kroimy w skośne plastry i układamy na sałacie. Gotowe :)


Prawda, że wygląda zachęcająco? :)

Smacznego!

czwartek, 20 czerwca 2013

Sos bardzo pomidorowy i klopsiki drobiowe

Czy Wy również uwielbiacie klopsiki? Ja i P. na pewno :) Można je robić z różnymi dodatkami i w przeróżnych sosach, co daje niemal nieskończone możliwości. Na moim blogu możecie już znaleźć tradycyjne klopsiki tymiankowe w pysznym pieczarkowym sosie, drobiowe klopsiki w sosie pomidorowo-warzywnym z rodzynkami oraz te same klopsiki w prostym sosie cebulowo-pietruszkowym, a także nieco bardziej niezwykłe klopsiki curry z dodatkiem imbiru w kremowym i delikatnym sosie o tym samym smaku. Te ostatnie niedługo będę musiała powtórzyć, bo są niesamowite. Mówię Wam, pychotka :) Do tej pory nie było jednak na blogu mojego nr 2 w tym temacie (nr 1 to zdecydowanie curry). Mianowicie klopsików w sosie bardzo pomidorowym :) Są one nie tylko smaczne, ale i lżejsze od tradycyjnych. Sos przygotowujemy bez dodatku śmietany, masła czy mąki, za to z dużą ilością pomidorów. To na pewno duża zaleta zarówno dla osób na diecie, jak i dla tych, odżywiających się normalnie. Ja chyba odnalazłabym się gdzieś pośrodku. Od jakiegoś czasu staram się jeść zdrowiej. Nie stosuję żadnej diety. Co to, to nie. Jednak zaczęłam przygotowywać moje dania nie tylko z myślą o smaku, ale także z myślą o zdrowiu. Nie dodaję tłuszczu tam, gdzie nie jest on konieczny. Sosów staram się nie zagęszczać mąką, a cukier i sól ograniczyłam jeszcze bardziej niż przedtem. Uważam, że to dobry pomysł. Na pewno nie zaszkodzi, a jedynie może trochę pomóc. Wiosna i lato są bardzo dobrą porą do zmiany nawyków żywieniowych, bo czy można się oprzeć tym kolorowym i soczystym warzywom i owocom? Ja nie mogę :)

Klopsiki w sosie pomidorowym

porcja dla 4-5 osób



Potrzebujemy:
  • 450-500 g mięsa mielonego z kurczaka
  • 1 jajko
  • ok. 3-4 łyżki bułki tartej (w zastępstwie polecam mielone płatki owsiane) + trochę bułki tartej/mąki razowej do obtoczenia klopsików
  • 4 niewielkie cebulki dymki ze szczypiorem
  • 1 puszkę krojonych pomidorów (ja użyłam takich z bazylią, bo akurat takie zalegały u mnie w szafce, ale w sezonie najlepsze będą oczywiście świeże)
  • 100 g dobrego koncentratu pomidorowego
  • przyprawy: sól morską, świeżo mielony czarny pieprz, 1-2 łyżeczki cukru (opcjonalnie i tylko jeśli pomidory są bardzo kwaśne)
  • do podania: kaszę gryczanę, kuskus, brązowy ryż lub pełnoziarnisty makaron (co tam akurat macie pod ręką)
  • świeże zioła do posypania gotowego dania (u mnie bazylia)
  • olej do smażenia

Cebulki siekamy w kosteczkę, szczypiorek kroimy dość drobno. Dymki oraz szczypior łączymy z mielonym mięsem, jajkiem i bułką tartą. Masę dokładnie mieszamy, a następnie formujemy z niej niewielkie klopsiki, które obtaczamy w bułce tartej. Na głębokiej patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju i podsmażamy nasze mięsne kulki ze wszystkich stron na rumiano. Kiedy już ładnie zbrązowieją dodajemy pomidory z puszki (lub posiekane świeże) oraz koncentrat pomidorowy z 3-4 łyżkami wody. Sos doprawiamy solą, pieprzem i cukrem. (Jeśli użyliśmy pomidorów w puszce bez dodatku ziół lub świeżych, to teraz możemy dodać szczyptę ulubionych.) Całość dusimy ok. 15-20 min (do zgęstnienia sosu). Podajemy np. z kaszą gryczaną i posiekanymi ziołami.


Drobiowe klopsiki, lekki sos i kasza gryczana = pyszny i zdrowy obiadek :)

Smacznego!

niedziela, 9 czerwca 2013

Makaron z cukinią, papryką oraz mielonym mięsem

Dziś jeszcze jedna propozycja na szybki obiad z wykorzystaniem sezonowych warzyw i makaronu. Tym razem postawiłam na paprykę i cukinię, za którą tęskniłam całą zimę. Teraz mogłabym ją jeść cały czas :) Na szczęście to bardzo wdzięczne warzywo i można ją łączyć z wieloma różnymi dodatkami. Oprócz wspomnianej już papryki, towarzyszyły jej pomidory, makaron, mielone mięsko z kurczaka oraz natka pietruszki. Wyszło pysznie, zdrowo i kolorowo, czyli tak, jak lubię najbardziej. Teraz, gdy stragany uginają się od warzyw i owoców, staram się jeść ich jak najwięcej. To naprawdę świetna pora roku, by naładować się witaminami i pozytywną energią :) Wszyscy wiemy, że je się również oczami, dlatego kolorowy talerz jest dla mnie tak ważny. Mam nadzieję, że dzisiejszy przepis (a także kilka kolejnych) będzie dla Was barwną inspiracją na letni posiłek.

Makaron z warzywami i mięsem mielonym

porcja dla 4 osób



Będziemy potrzebować:
  • 1 niezbyt dużą cukinię
  • 1 czerwoną paprykę
  • 1 cebulę
  • 1 puszkę pomidorów (lub koncentrat pomidorowy lub świeże pomidory)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • ok. 450 g mielonego mięsa z kurczaka/indyka
  • 400 g makaronu
  • przyprawy: sól morską, świeżo mielony czarny pieprz, 1 płaską łyżeczkę cukru (opcjonalnie i tylko wtedy, gdy pomidory są mocno kwaśne)
  • 1-2 łyżki oleju do smażenia

Paprykę i cukinię kroimy sporą w kostkę, cebulkę w drobniejszą. Natkę siekamy. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu. W tym czasie na głębokiej patelni (lub w garnku o grubym dnie) rozgrzewamy olej i podsmażamy cebulkę. Kiedy się zeszkli dodajemy mięso mielone. Smażymy ok. 5 min., a następnie dodajemy paprykę i jeszcze chwilę dusimy (ok. 3-4 min.). Po tym czasie dodajemy cukinię oraz pomidory, a także doprawiamy solą, pieprzem i jeśli jest to potrzebne, cukrem. Gdy warzywa zmiękną (ale wciąż będą dość jędrne), dodajemy ugotowany al dente makaron oraz natkę pietruszki (zostawiamy trochę do dekoracji). Mieszamy dokładnie. Danie podajemy na ciepło, posypane pozostałą natką.


Pysznie, zdrowo, kolorowo, a do tego prosto i szybko :)

Smacznego!

czwartek, 6 czerwca 2013

Błyskawicznie i zdrowo

Zdrowy, zbilansowany i do tego szybki posiłek. Niemożliwe? Możliwe! Do tego jaki pyszny i aromatyczny :) Po takim jedzonku uśmiech mam niemal przyklejony do twarzy. Co to takiego? Szpinakowe pesto. Jest naprawdę rewelacyjne i to ono występuje dziś w roli głównej. Planowałam podać je z razowym makaronem, wiedziałam jednak, że dla mojego P. muszę dorzucić jakieś mięcho. Padło na grillowanego kurczaka, bo chudziutki i robi się go błyskawicznie. Cały obiadek jest gotowy w jakieś 15 min. To świetna propozycja, gdy brakuje czasu na długotrwałe gotowanie. Nie warto wtedy wrzucać w siebie byle czego, jeśli w parę chwil możemy mieć pełnowartościowy posiłek, który da nam siłę i energię na resztę dnia. No i jest taaaki dobry :) Tak, tak, wiem, powtarzam się, ale smak dzisiejszego obiadu przebił moje najśmielsze oczekiwania. Takie pesto robiłam sama po raz pierwszy. Wiedziałam, że mnie będzie smakować, bo w pesto zakochałam się już dawno temu. Zależało mi jednak na tym, by przekonać do niego P., a trochę się o to obawiałam. Na szczęście danie obroniło się samo i przekonywać wcale nie musiałam. Przed nami jeszcze wiele smaków do wypróbowania, ale dziś zapraszam na wyśmienite...

Pesto szpinakowe z razowym makaronem oraz grillowaną piersią z kurczaka

porcja dla 2 osób




Potrzebujemy:
  • ok. 200-250 g świeżego szpinaku
  • garść migdałów (ok. 30 g)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 łyżki wody (można dodać ciut mniej, ale mój blender inaczej nie daje rady)
  • 2 małe ząbki czosnku
  • garść liści świeżej bazylii (ja użyłam ok. 12)
  • ok. 50 g dobrego żółtego sera (najlepiej łagodnego i kremowego)
  • ok. 150-200 g dowolnego razowego makaronu (ilość wedle zapotrzebowania)
  • 1 dużą pierś z kurczaka (moja miała ok. 300 g) lub 2 mniejsze
  • przyprawy: sól morską i świeżo mielony czarny pieprz

Pierś z kurczaka przecinamy wzdłuż (dobrze, gdy kotleciki są mniej więcej jednakowej grubości, ponieważ przy smażeniu/grillowaniu będą wtedy gotowe oba równocześnie), oprószamy solą i pieprzem i odstawiamy na chwilę do lodówki. Makaron gotujemy al dente w dobrze osolonej wodzie (czyli ciut krócej niż podają na opakowaniu). Podczas gdy będzie się gotował przygotowujemy pesto i kurczaka. Migdały prażymy chwilę na suchej patelni i odstawiamy by trochę przestygły. Szpinak płuczemy i usuwamy z niego najtwardsze łodyżki. Czosnek kroimy w cienkie plasterki. Ser trzemy na tarce na małych oczkach. W blenderze umieszczamy najpierw migdały, które dokładnie mielimy. Następnie dodajemy szpinak, bazylię, czosnek, oliwę, wodę, ser, a także sól i pieprz. Wszystko mielimy do momentu uzyskania jednolitej konsystencji. W razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem. Kotleciki z kurczaka smażymy/grillujemy z obu stron, a następnie zdejmujemy z patelni/grilla elektrycznego i odstawiamy na chwilę, zanim je pokroimy.





A teraz mała dygresja: ja piersi z kurczaka przyrządzam od niedawna w urządzeniu 3w1 do robienia tostów. Miałam do niego dołączone także wkłady do robienia gofrów i właśnie do grillowania. Zazwyczaj uważam, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, ale to urządzenie podbiło moje serce. Piersi z kurczaka są gotowe w 3-4 min., a tak soczystych jeszcze nigdy nie jadłam z patelni czy piekarnika. Poza tym jest to rozwiązanie zdecydowanie najszybsze i nie wymaga dodatku tłuszczu. Dla mnie rewelacja :)

Ugotowany makaron łączymy z 4 czubatymi łyżkami pesto (resztę przekładamy do słoiczka i przechowujemy 2-3 dni w lodówce). Podajemy z pokrojonym na skos kurczakiem. Jeśli zrezygnujecie z mięska, makaron można dodatkowo posypać odrobiną żółtego sera, parmezanu lub posiekanych migdałów.


Smacznego!

czwartek, 15 listopada 2012

Urodzinowe menu :)

Straszne zaległości zdążyły mi się zrobić od niedzieli, ale jak zwykle czasu mam mało na wszystko, więc i blog trochę na tym ucierpiał. Zazwyczaj po pracy szybko lecę na jakieś małe zakupy spożywcze i do domku. Zanim zrobię obiad i zjemy jest już po 19, ja jestem zmęczona i marzę już tylko o ciepłym łóżeczku. Wcale mi taki tryb życia nie przeszkadza, a wręcz odpowiada mi on, jednak czasami potrzebna jest chwila dla siebie. Lubię, kiedy mam więcej wolnego czasu i mogę spokojnie, bez pośpiechu ugotować i upiec coś dobrego. Tak było w poniedziałek. Wypadały wtedy urodziny P., wzięłam w pracy wolne, a całe menu miałam już wcześniej zaplanowane. Zrobiłam coś prostego i sprawdzonego, a były to:


Pieczone piersi z kurczaka z pieczonymi ziemniaczkami oraz sałatką wiosenną




Będziemy potrzebować:
  • 2 piersi z kurczaka
  • 0,5 kg ziemniaków
  • główka sałaty masłowej
  • 2 pomidory
  • 1 szalotka
  • szczypiorek
  • ok. 4 łyżek słodkiego sosu chilli (ja używam sosu tao tao)
  • ok. 2 łyżki miodu lub więcej (trzeba próbować, bo proporcje miodu i sosu chilli podawałam na oko)
  • 4 ząbki czosnku
  • sok z całej cytryny
  • sól, słodka mielona papryka, rozmaryn
  • olej
Kurczaka oczyszczamy i odkrawamy, co zwyczajowo nazywamy polędwiczką, czyli dolną i nieco odstającą część pojedynczej piersi z kurczaka. Z miodu, sosu chilli, drobno posiekanego czosnku, soku z cytryny, soli oraz wody i oleju (dodajemy tyle samo wody co oleju) robimy marynatę. Powinno być jej sporo, myślę, że ok. 200 ml. Marynata musi być słodka, kwaśna, pikantna i wyraźnie czosnkowa, czyli jednym słowem musi być wyrazista, a nie może być mdła. Wszystkie smaki powinny być dobrze wyczuwalne. Kurczaka polewamy połową tak przygotowanej marynaty i dokładnie w niej obtaczamy. Przykrywamy i odstawiamy do lodówki na minimum 1 godzinę, a najlepiej dłużej. (Jeśli nasze piersi z kurczaka są dość grube, możemy najpierw lekko rozgnieść je dłonią.)

Gdy kurczak marynuje się już minimum pół godziny, możemy zająć się ziemniakami. Obieramy je i kroimy w ćwiartki. Umieszczamy je najlepiej w misce lub w garnku i polewamy ok. 2 łyżkami oleju. Dodajemy też sól, słodką mieloną paprykę i rozmaryn. Dokładnie mieszamy tak, by wszystkie ziemniaki dokładnie pokryte były przyprawami. Układamy je na papierze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.

W tym czasie przygotowujemy sałatkę. Sałatę rwiemy na drobne kawałki, pomidora kroimy w szóstki lub ósemki, a szalotkę w piórka. Szczypiorek siekamy. Całość mieszamy, a przed podaniem polewamy pozostałą częścią sosu, w którym marynował się kurczak.

Po 20 min. pieczenia ziemniaki przekładamy na drugą stronę, by równomiernie się zrumieniły. Kurczaka wyciągamy z lodówki, obsmażamy z obu stron (1,5 min. po każdej stronie) na średnim ogniu  i przekładamy go do naczynia żaroodpornego. Po 40 min. od włożenia do piekarnika ziemniaków, wstawiamy do niego również kurczaka. Pieczemy wszystko jeszcze 10 min. (15, gdy kurczak jest grubszy, ale nie dłużej, żeby kurczak nie zdążył się wysuszyć). Po wyjęciu z piecyka kurczaka kroimy w ukośne plastry i polewamy łyżeczką słodkiego sosu chilli. Podajemy z przygotowaną wcześniej sałatką. Smacznego :)

Polecam to danie z białym, półwytrawnym winem. Dobre jedzenie plus dobre wino, czego chcieć więcej? No cóż... przydałby się jeszcze deser. Jutro przepis na mój podwójnie czekoladowy tort z wiśniami i kremem śmietankowym. Serdecznie zapraszam.

poniedziałek, 8 października 2012

Cukinia nieco bardziej wykwintna, czyli sposób na niedzielny obiad

Lubię tę porę roku, kiedy na straganach jest pełno świeżych warzyw i nie trzeba posiłkować się mrożonkami. Daje to naprawdę nieograniczone możliwości, jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków. Jedną z moich faworytek jest w tej kwestii cukinia, ponieważ można ją przyrządzać na wiele różnych sposobów. Dziś przedstawiam mój pomysł na cukinię faszerowaną. Idealne danie na niedzielny, leniwy obiad.


Cukinia faszerowana mięsem mielonym i warzywami


Będziemy potrzebować:
  • farsz mięsno pieczarkowy (link do przepisu)
  • 1 dużą i najlepiej dość szeroką cukinię
  • 1 sporą, czerwoną paprykę
  • 100 g koncentratu pomidorowego
  • przyprawy: sól, pieprz, mielona słodka papryka, zioła prowansalskie, czosnek granulowany
  • olej do smażenia

Cukinię myjemy, a następnie odcinamy jej końcówki (nie za grube) i całą przekrawamy wzdłuż. Środek warzywa musimy teraz wydrążyć pozostawiając nieprzedziurawione ścianki grubości ok. 6-7 mm.

Połówki wydrążonej cukinii

Przygotowane składniki nadzienia


Wydrążony miąższ cukinii kroimy w niewielką kostkę (jeśli cukinia nie należy do najmłodszych to pestki usuwamy), to samo robimy z papryką. W garnku krótko podsmażamy paprykę, następnie dodajemy cukinię, a po chwili farsz mięsno pieczarkowy. Łączymy dokładnie. Doprawiamy do smaku przyprawami: solą, pieprzem, mieloną słodką papryką, ziołami prowansalskimi oraz czosnkiem. Teraz dodajemy koncentrat pomidorowy i całość mieszamy. Zostawiamy na ogniu jeszcze chwilę, w razie potrzeby redukujemy sos, by nie był zbyt rzadki. Tak przygotowane nadzienie nakładamy do łódeczek z cukinii.

Cukinia gotowa do włożenia do piekarnika


Obie połówki warzywa umieszczamy w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez ok. 25-30 min. Po tym czasie cukinia powinna być już miękka, ale wciąż będzie trzymać kształt. Jeśli będziemy zapiekać ją zbyt długo, z naszych łódeczek może już nic nie zostać. Po wyjęciu z piekarnika od razu podajemy. 

Zaraz po wyjęciu z piekarnika


Tak przyrządzona cukinia smakowała nawet mojemu P., który z początku nie chciał się dać namówić na to warzywo i twierdził, że go nie lubi. Jednak udało mi się go przekonać i teraz chyba już nie będzie protestował. Smacznego :)